30 lipca 2016

Rozdział II

  Słońce leniwie wlewało się do dormitorium chłopców z siódmego roku. Kiedy wskazówki na zegarze zatrzymały się na siódmej rano, Syriusz Black poruszył się, po czym przeciągnął, smacznie ziewając. Usiadł na łóżku, przeczesał dłonią długie, czarne włosy spadające mu na nos, by po chwili rozsunąć zasłony w łóżku. Zmrużył powieki oślepiony jasnym promieniami, które przedzierały się przez nie zasunięte do końca zasłony w oknach, po czym rozejrzał się po łóżkach swoich przyjaciół. James, Frank i Peter jeszcze spali, a Remus siedział po turecku na kołdrze i czytał jakieś olbrzymie tomisko.

– Jeszcze nie mieliśmy lekcji, Luniaczku, a ty już kujesz. – Przywitał go ironicznie Black, spuszczając nogi na podłogę.

   Lupin podniósł rozbiegany wzrok znad książki, po czym spojrzał na przyjaciela.

– Czy ty wszędzie musisz widzieć podręczniki szkolne? – mruknął, przenosząc wzrok z powrotem na pożółkłe stronice. – No tak, zapomniałem, że ty tylko podręczniki czytujesz.

– Zdarza się, to fakt zachichotał – czarnowłosy, ale widząc, że Remus pogrążył się znowu w lekturze, przestał mu przeszkadzać.

    Podniósł się z łóżka, po czym zaczął się ubierać, co chwila szeroko ziewając. Ponuro myślał o nadchodzącym dniu, wiedział, że siódma klasa to nie przelewki, a owutemy coraz bliżej. Już widział surową twarz profesor McGonagall, która za jakąś godzinę rozda im po planie lekcji. Kiedy skończył się ubierać, ponownie się przeciągnął. W pewnym momencie jego wzrok zahaczył o kufer Rogacza.

– Oho! – mruknął z krzywym uśmiechem na ustach. – Widzę, że ktoś tu był na nocnej przechadzce.

– Co? – zapytał nieprzytomnie Lunatyk, nie podnosząc wzroku. – Kto?

– James. – zachichotał Black, podchodząc bliżej i wyciągając z niedomkniętego kufra, zwiniętą w trąbkę pelerynę niewidkę, która porządnie wystawała, dotykając podłogi. – Doprawdy, mógłby ją czasami złożyć.

    Black wiedział, że James zawsze chowa pelerynę na samo dno kufra, a wczoraj w ciągu dnia  nie miał przecież żadnej potrzeby, żeby jej użyć. Podszedł do łóżka Rogacza i rozsunął szkarłatne zasłony. Potter spał tak jak zawsze, zakopany w kołdrę po sam nos. Syriusz z rozbawieniem pochylił się nad nim, po czym wziął głęboki oddech i krzyknął przyjacielowi prosto do ucha.

– A gdzie to się łazi po nocach, hm?!

   Rogacz usiadł gwałtownie, odrzucając kołdrę. Zamrugał kilkakrotnie, po czym przeniósł rozespany wzrok na przyjaciela, który śmiał się głośno z jego zaskoczonej miny. Brunet z jękiem ponownie opadł na poduszki.

– Zrobię ci kiedyś krzywdę – powiedział markotnie, sięgając po okulary i wkładając je na nos. – Uroczyście ci to obiecuję.

– Na Merlina, czas uciekać – parsknął Black pomiędzy skurczami przepony. – Luniaczku, on mi grozi. Powiedz mu coś.

   Remus, który od dłuższej chwili ich obserwował pokręcił tylko głową, po czym wywrócił oczami. Odłożył książkę na stolik, wiedząc, że teraz i tak nie dadzą mu poczytać.

– Gdzie byłeś, Rogaczu? – zapytał z ciekawością, patrząc na przyjaciela, który właśnie wyplątywał się z pościeli.

– Połazić – odrzekł chłopak, tłumiąc ziewnięcie. – Nie mogłem zasnąć, Łapa chrapał jak schorowany, stary smok.

   Remus parsknął śmiechem, a Syriusz zaśmiał się jeszcze głośniej.

– W nocy był wiatr? – wykrztusił Łapa, przyciskając do brzucha pelerynę niewidkę.

– Wiatr? – zapytał zaskoczony Rogacz, zastygając bezruchu z koszulą w rękach. – Czemu pytasz?

– Bo wyglądasz jeszcze gorzej niż zazwyczaj – powiedział Syriusz, po czym zawył ze śmiechu, padając na łóżko. Lupin również się roześmiał, patrząc na Jamesa, którego włosy były jeszcze bardziej zmierzwione i potargane niż zawsze.

– Wal się – mruknął James, podchodząc do Blacka i wyrywając mu pelerynę niewidkę. Mimo wszystko sam się uśmiechał. – I tak jestem o wiele atrakcyjniejszy od ciebie.

– Ciekawe, z której strony – wykrztusił Syriusz, kiedy mógł już normalnie mówić. Usiadł na łóżku, ocierając łzy, które pociekły mu ze śmiechu.

– Czy wy musicie tak hałasować od samego rana? – odezwał się z drugiego końca pokoju Frank Longbottom, który patrzył na nich spod zmrużonych powiek. – Umarłego byście obudzili.

– Widać Glizdogon ma sen mocniejszy od nieboszczyka, bo w ogóle go to nie rusza – zauważył z rozbawieniem Lupin, patrząc na łóżko, z którego dobiegało miarowe posapywanie.

– Jak już będę trupem, zakneblujcie proszę Syriusza – powiedział Rogacz, zapinając koszulę. – Nie psujcie mi przyjemności z nie słuchania jego słodkiego głosiku.

    Remus i Frank zachichotali głośno, a Syriusz rzucił w Jamesa poduszką, która trafiła prosto w tył głowy bruneta, po czym z cichym plaśnięciem spadła na podłogę.

***

  Lily siedziała przy stole Gryfonów, praktycznie nie słysząc setek głosów uczniów, a także pohukiwania sów, które przyleciały z poranną pocztą. Podpierała głowę lewą ręką, a prawą gmerała w misce z owsianką. Zasnęła dopiero o czwartej nad ranem, zmęczona analizowaniem swoich myśli i uczuć. Plusem jej zmęczenia było to, że przez te kilka godzin zdołała sobie wszystko poukładać i już aż tak bardzo się nie bała. Co prawda daleko jej było do pełnego spokoju, ale przynajmniej przestała zadręczać się bez przerwy ponurymi wizjami. Ziewnęła szeroko, zasłaniając usta dłonią, po czym zaczęła rozglądać się po sali, aby choć trochę się rozbudzić. Po jej lewej stronie siedziała Dorcas, która zaczytana w Proroku Codziennym, jadła tosta. Naprzeciwko Jo i Alicja rozmawiały na temat metod nauki, które pomogły by im przetrwać ten rok. 

– Moja mama twierdzi, że najlepiej poświęcać na naukę około pięciu godzin dziennie i co godzinę robić sobie piętnastominutową przerwę – Mówiła właśnie Joanne, wymachując widelcem z jajecznicą. – Mi się wydaję, że pięć to zdecydowanie za mało... Bo ja wiem... Osiem powinno starczyć. 

   Alicja zachichotała.

 – A kiedy chcesz jeść i spać? – zapytała z rozbawieniem, nakładając sobie bekonu na talerz. – Ja uważam, że trzeba sobie porządnie dotlenić mózg. Dopóki pogoda pozwoli, zamierzam się uczyć na dworze, a potem zobaczymy.

– Ja uważam, że grunt to nie dać się zwariować – wtrąciła Dorcas, nie podnosząc wzroku znad gazety. – Jak przeżyłyśmy SUM-y to i z Owutemami sobie poradzimy.

– Racja. – Przytaknęła Lily, tłumiąc ziewnięcie. Odgarnęła włosy z twarzy, po czym zwróciła się do przyjaciółki:  – Napisali coś ciekawego?

– Nie, same bzdety – odrzekła blondynka, przeglądając uważnie gazetę. – Nie pojawiły się żadne nowe nazwiska osób zaginionych ani zabitych, więc pozostaje się tylko cieszyć.

   Lily kiwnęła głową, po czym z widoczną ulgą zabrała się z powrotem do jedzenia. Kiedy skończyła uniosła głowę i spojrzała na stół Slytherinu. Złapawszy Severusa Snape'a na tym, że się jej przygląda, odwróciła wzrok. Rudowłosa nieznacznie spuściła głowę, pilnując się, żeby nie spojrzeć w tamtym kierunku. Od ponad roku nie miała z Severusem praktycznie żadnego kontaktu po tym, jak potraktował ją pod koniec piątej klasy. Bardzo ją zranił, wyzywając od szlam na oczach kilkunastu uczniów, w tym Huncwotów. Same wyzwisko mogła mu jeszcze wybaczyć, gdyby nie to, ze Sev bardzo się zmienił. Nie był już tym samym przyjacielskim i oddanym chłopcem, jakim go poznała. Lily ze smutkiem i pewnym poirytowaniem obserwowała, jak jej pierwszy, najlepszy przyjaciel coraz bardziej się od niej oddala, zafascynowany czarną magią i Voldemortem. Tego rudowłosa nie potrafiła zrozumieć i nawet nie chciała tego robić. Powiedziała mu, że on wybrał swoją drogę, którą ona pogardza. Nie zaprzeczył, kiedy wykrzyczała mu w twarz, że zamierza dołączyć do Śmierciożerców, oddziałów Czarnego Pana. Odcięła się od niego całkowicie, nie chcąc mieć nic wspólnego z ludźmi jego pokroju, ludźmi, których największą ambicją było przyłączenie się do mordercy i tyrana. Na początku było jej z tego powodu strasznie przykro, ale po kilku miesiącach zrozumiała, że to było najlepsze wyjście. Snape wielokrotnie próbował z nią rozmawiać, ale za każdym razem zbywała go lub otwarcie mówiła, że ma się od niej odczepić. W końcu dał sobie spokój, ale Lily często przyłapywała go na tym, jak rzuca jej ukradkowe spojrzenia.

   Pokręciła nieznacznie głową, postanawiając już nie wracać do tego myślami, nie chciała znowu się zadręczać. Kiedy skończyła jeść, zauważyła, że profesor McGonagall już podchodzi do każdego, wręczając plan lekcji. Akurat teraz stała kilka metrów od niej, upewniając się, czy Syriusz Black ma na planie odpowiednie przedmioty. Rudowłosa mimochodem spojrzała na Jamesa Pottera, który siedział zamyślony i wpatrywał się w okno. W pewnym momencie, jakby wyczuł, że dziewczyna mu się przygląda i sam zwrócił na nią wzrok. Uśmiechnął się do niej, ale po chwili znowu wpatrzył się w okno. Rudowłosa przyjęła to z lekkim zaskoczeniem. Nawet nie zdążyła zrobić oburzonej miny. Znowu nie usłyszała żadnego dziwnego tekstu i widać Potter porzucił już ten irytujący zwyczaj mierzwienia sobie włosów za każdym razem, kiedy była w pobliżu. Uniosła brwi, a przed jej oczami stanęła sytuacja sprzed kilku miesięcy, kiedy to myślała, że Potter zmądrzał. Srogo się wtedy pomyliła, ale zmylona jego przyjaznymi rozmowami i brakiem jakichkolwiek wybryków z jego strony, dała się namówić na oglądanie treningu quidditcha pewnego majowego wieczoru, kiedy byli jeszcze w szóstej klasie. Wzdrygnęła się na samą myśli o tym zdarzeniu, które jeszcze bardziej pogłębiło jej niechęć do Pottera.

    Był ciepły, wiosenny wieczór. Lily właśnie zmierzała na boisko od quidditcha, krocząc obok Jamesa Pottera, który wprost nie posiadał się z dumy, że udało mu się ją namówić, żeby poszła obejrzeć trening. Za nimi szli Syriusz i Remus, którzy zawzięcie o czymś dyskutowali, a przed nimi reszta drużyny. Zerknęła na Jamesa i zauważyła, że ten patrzy na nią i szeroko się uśmiecha. Od razu zmierzyła go w chłodnym spojrzeniem. 

– To, że zgodziłam się z tobą pójść, nic nie znaczy – powiedziała, tłumiąc uśmiech. – Nie wyobrażaj sobie za wiele, Potter.

– Ależ oczywiście, Evans, jak tylko rozkażesz! – odpowiedział, po czym mrugnął do niej szelmowsko, nie przestając się uśmiechać. 

   Dziewczyna mimowolnie odwróciła głowę w drugą stronę, żeby nie zobaczył, jak jeden z kącików jej ust niebezpiecznie powędrował do góry, a na twarz wystąpił lekki rumieniec. Chłopak zachichotał cicho, mocniej zaciskając dłoń na miotle. Przekręcił głowę nieznacznie w stronę Syriusza i mrugnął. Szatyn kiwnął lekko głową i uśmiechnął się półgębkiem, patrząc na plecy Lily. Remus uchwycił wymianę tych spojrzeń. Westchnął cicho, bo wiedział, co to oznacza – plan idealny. Doszli do boiska Quidditcha, James ukłonił się lekko, z uśmiechem patrząc na Lily, po czym pobiegł za resztą drużyny w stronę szatni. 

– Powodzenia, Rogaczu! – zawołał za nim Black. Szatyn odwrócił się i machnął ręką, po czym zniknął w szatni. 

   Lily nagle poczuła się niezręcznie w towarzystwie wiecznie ironicznego i pewnego siebie Syriusza oraz cichego, i zadumanego Lupina. Spojrzała niepewnie na tego pierwszego, ale ten szarmancko podał jej dłoń, pomagając w wejściu na trybuny. Dziewczyna skorzystała z tej pomocy mile zaskoczona, po czym zajęła miejsce w najwyższym rzędzie. Po jej prawej stronie usiadł Remus, a po lewej Black rozwalił się na praktycznie dwa miejsca, żeby było mu wygodniej. Lupin skarcił go spojrzeniem, ale Syriusz nawet nie mrugnął, tylko wzruszył lekceważąco ramionami. Cała trójka przeniosła spojrzenia na boisko, gdzie drużyna Quidditcha właśnie miała krótką rozgrzewką. Pałkarze bezbłędnie trafiali tłuczkami w wyczarowane przez siebie przedmioty, szukający raz po raz łapał znicza i go wypuszczał, by móc ćwiczyć dalej, a ścigający przerzucali kafla przez obręcze, próbując przechytrzyć obrońcę. Jamesowi, jak dotąd szło najlepiej. Cała szkoła zawsze podziwiała go za lot na miotle, robił to tak lekko, jakby tylko po to się urodził. Robił w powietrzu skomplikowane salta i fikołki, a kafel z jego rąk zawsze trafiał w obręcz. Lily mimowolnie lekko uchyliła usta i nie mogła oderwać od niego oczu. Jego gra była tak płynna, tak wspaniała... Nagle chyba spostrzegł, że mu się przygląda, bo pomachał jej, a ona z tej odległości zobaczyła, jak szeroko się uśmiecha. Momentalnie zamrugała i zawstydzona spuściła wzrok. 

   Syriusz zerknął na Remusa, który dokładnie go obserwował ze zmarszczonymi brwiami. Wysunął lekko różdżkę z rękawa, a Lunatyk zdziwiony uniósł brwi. Black spojrzał na niego i tak, żeby Lily nie widziała i powiedział bezgłośnie „ To był jego pomysł”, wskazując głową na Jamesa, który robił właśnie widowiskowe salto, przerzucając piłkę przez obręcz do góry nogami. Remus westchnął, po czym zakrył twarz dłonią. Nie chciał na to patrzeć. Syriusz zerknął na Lily, a kiedy upewnił się, że znowu obserwuje grę, wycelował w jednego z tłuczków pod ławką, w myślach wypowiadając zaklęcie. Ogłupieli pałkarze patrzyli tylko, jak niebezpieczna piłka robi wściekły zwrot i szybuje z zawrotną prędkością w stronę Jamesa. Ten kątem oka ocenił sytuację, po czym ustawił się, tak, żeby tłuczek strącił go z miotły. Syriusz w tym samym momencie rzucił zaklęcie, które sprawiło, że brunet nie odczuł upadku, ale spadł rzeczywiście widowiskowo, z głuchym łoskotem uderzając o ziemię. Lily krzyknęła, zrywając się z miejsca, a jej wrzask zmieszał się z przerażonym okrzykiem reszty drużyny, która natychmiast poszybowała w dół. Lily zręcznie wyminęła Syriusza, po czym nie zwracając na nikogo uwagi, pobiegła w stronę schodów. 

– Muszę to zobaczyć! – mruknął z uciechą Black, po czym popędził za rudowłosą. 

– Jesteście niezrównoważeni umysłowo! – jęknął Lupin, ale pobiegł za nimi. 

   Lily pędziła z zawrotną szybkością w stronę przerażonej drużyny, która okrążyła Pottera z każdej strony. Przepchnęła się przez nich, po czym zastygła z przerażenia. Chłopak leżał bez ruchu, nie reagując na żadne nawoływania. Upadła obok niego na kolana, nie wiedząc, co robić.

– Potter... – jęknęła, dotykając jego policzka. - Potter, do cholery, nie wygłupiaj się.

   Syriusz i Remus dobiegli w tym samym momencie. Ten pierwszy miał rozbawiony wyraz twarzy, a drugi był wyraźnie zażenowany całą sytuacją. Odwrócił wzrok, zastanawiając się, jak można być tak szalonym, żeby coś takiego wymyślić. Lily pochyliła się, żeby sprawdzić, czy chłopak oddycha. Serce waliło jej jak oszalałe, w uszach słyszała głuche dudnienie.

- No błagam cię... - wyszeptała, dotykając jego dłoni. – Ocknij się, James.

 Nagle poczuła, jak czyjeś ręce obejmują ją w pasie, a kiedy znowu spojrzała na twarz chłopaka, zobaczyła, że ten patrzy na nią z uśmiechem i błyskiem w orzechowych oczach. 

– James? – zamruczał cicho chłopak, patrząc na nią z bardzo bliskiej odległości. Poczuła jego oddech na swojej twarzy. – Nigdy tak do mnie nie mówiłaś, Ev... Lily. 

    Zszokowana zastygła na chwilę, tonąc w tym spojrzeniu, ale po chwili wyrwała się, upadając obok na trawę. Reszta drużyna już odetchnęła z ulgą, niektórzy zaczęli chichotać z takie obrotu sprawy. Na pewno nie chcieli, żeby najlepszy gracz w drużynie był kontuzjowany, więc fakt, że to jego kolejny wybryk przyjęli z rozbawieniem. 

– Ty, ty... – wycedziła rudowłosa, patrząc z pogardą, na to, jak James siada bez żadnego problemu. – Jak mogłeś?! Co ty sobie w ogóle myślałeś?! Jesteś... jesteś najgorszym idiotą jakiego znam! 

  Zerwała się z miejsca, nie patrząc na nikogo, odepchnęła Syriusza i Remusa, którzy stanęli jej na drodze, po czym zaczęła biec w stronę zamku. Czuła łzy wstydu tuż pod powiekami.

– Ev... Lily! - krzyknął za nią James. – Daj spokój! To tylko żarty!

   Nawet się nie odwróciła. Dogonił ją po chwili, po czym złapał ją za rękę i zmusił do zatrzymania. Od razu wyszarpnęła dłoń z jego uścisku, ale przystanęła. Nie panowała już nad łzami, płynęły wolno po jej twarzy i skapywały na szatę.

– Dlaczego płaczesz? – zapytał zszokowany chłopak, kciukiem ścierając jej słony płyn z policzka. – Ja... to był tylko żart. Chciałem tylko zobaczyć, czy ty... no wiesz. I chyba się nie pomyliłem.

    Uśmiechnął się do niej delikatnie, po czym zbliżył swoją twarz do jej zapłakanej twarzy. Momentalnie się odsunęła, po czym wycedziła, patrząc mu w oczy:

– Myślałam, że zmądrzałeś, ale, jak widać, to ja się pomyliłam.

   Pobiegła szybko w stronę zamku. James już jej nie gonił. Właśnie mocno pożałował tego, co zrobił. Jego dłoń mimowolnie powędrowała w stronę włosów, szarpnął je tak, jakby chciał je wyrwać. Spojrzał z żalem na jej oddalającą się sylwetkę, chciał krzyknąć, zawołać, ale wiedział, że to nie ma sensu. Syriusz podszedł do niego i poklepał go po ramieniu.

– Może i jesteś idiotą, ale aktor z ciebie niezły. Sam się prawie nabrałem i zacząłem się zastanawiać, czy moje zaklęcie tłumiące upadek zadziałało, czy jesteś już martwy – powiedział, chichocząc. 

    James nawet się nie uśmiechnął. Wyminął przyjaciela, po czym ruszył powoli z powrotem w stronę szatni, do której poszła już reszta drużyny, żeby się przebrać.  


    Lily zamrugała gwałtownie wyrwana z zamyślenia przez głos Dorcas, która właśnie opowiadała Alicji i Jo o ostatniej książce, którą przeczytała. Rudowłosa, która znowu nie chciała wyjść na rozkojarzoną, włączyła się z chęcią do rozmowy. Wymieniając poglądy na temat zachowania bohatera, zerknęła jeszcze kilka razy w stronę Jamesa, ale chłopak już na nią nie spojrzał.


Beta – Lena
________________________________________________________
Witajcie moi drodzy!

Zjawiam się z rozdziałem dokładnie 10 dni po dodaniu ostatniego i jestem naprawdę bardzo zadowolona, że udało mi się go dokończyć tak szybko. Ostatnio tyle rzeczy mi wypadało, że już zaczęłam się obawiać, iż dokończę go dopiero po pierwszym sierpnia. Na szczęście udało się!

Co do samej treści – nadal są wprowadzenia i opisy relacji między bohaterami. Starałam się ukazać to wszystko jak najlepiej i mam nadzieję, że mi się to udało. ^^ Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać na Wasze opinie! <3

Do zobaczenia pod kolejnym rozdziałem, który postaram się dodać w ciągu 10 dni, :) Pozdrawiam Was bardzo gorąco i życzę miłego dnia!

PS. Z nadrabianiem zaległości u Was coraz lepiej mi idzie, dajcie mi jeszcze ze dwa, trzy dni. :D



32 komentarze:

  1. Hej :)
    Jak zwykle rozdział u ciebie mi się podobał ;D
    Najbardziej rozbroił mnie tekst Syriusza "z której strony?".
    U ciebie w opowiadaniu lubię to, że opisujesz ładnie uczucia :) Tutaj również tak było i za to moje wielkie uznanie.
    Czekam na next ;)
    Pozdrawiam serdecznie i weny życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa. <3
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  2. Bardzo fajny rozdział. Szybko i przyjemnie się czyta. Świetnie wymyśliłaś akcję ze wspomnienia. Ostatnie dwa zdania wypowiedziane przez Syriusza są genialne ;p
    Pozdrawiam i życzę weny :)
    http://puppylove-hermiona-syriusz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Syriusz zawsze musi coś palnąć, haha. :D
      Dziękuje bardzo za opinię i również pozdrawiam! <3

      Usuń
  3. Kilka uwag:
    Zmrużył powieki oślepiony jasnym promieniami, które przedzierały się przez nie zasunięte (NIEZASUNIĘTE)do końca zasłony w oknach, po czym rozejrzał się po łóżkach swoich przyjaciół.
    James, Frank i Peter jeszcze spali, a Remus siedział na po turecku na kołdrze i czytał jakieś olbrzymie tomisko. -> Coś tu nie gra. To pierwsze "na" jest zbędne.
    – James.(BEZ kropki) – zachichotał Black, podchodząc bliżej i wyciągając z niedomkniętego kufra, zwiniętą w trąbkę(,) pelerynę niewidkę, która porządnie wystawała na podłogę.

    – Zrobię ci kiedyś krzywdę.(Bez kropki) – powiedział markotnie, sięgając po okulary i wkładając je na nos. – Uroczyście ci to obiecuję
    Zasnęła dopiero o czwartej nad ranem, (bez przecinka)zmęczona analizowaniem swoich myśli i uczuć.
    Co prawda daleko jej było to pełnego spokoju, ale przynajmniej przestała zadręczać się bez przerwy ponurymi wizjami. -> do pełnego spokoju a nie to pełnego spokoju
    Po jej lewej stronie siedziała Dorcas i (,)zaczytana w Proroku Codziennym, jadła tosta.
    Naprzeciwko Jo i Alicja rozmawiały na temat metod nauki, które pomogły by im przetrwać ten rok. -> pomogłyby a nie pomogły by
    – Racja. – Przytaknęła Lily, tłumiąc ziewnięcie. Odgarnęła włosy z twarzy, po czym zwróciła się do przyjaciółki: – Napisali coś ciekawego? -> - Racja - przytaknęła(...).
    Po ułamku sekundy, natychmiast odwróciła wzrok, łapiąc Severusa Snape'a na tym, że się jej przygląda. Po co ten pierwszy przecinek?
    bardziej się od niej oddala, (BEZ PRZECINKA) zafascynowany czarną magią i Voldemortem.
    Nie zaprzeczył, kiedy wykrzyczała mu w twarz, że zamierza dołączyć do Śmierciożerców, oddziałów Czarnego Pana. -> śmierciżerców małą literą.
    Odcięła się od niego całkowicie, nie chcąc mieć nic wspólnego z ludźmi jego pokroju, ludźmi, których największą ambicją było przyłączenie się do mordercy i tyrana. Nie nie chcąc tylko niechcąc
    Snape wielokrotnie próbował z nią rozmawiać, ale za każdym razem zbywała go lub otwarcie mówiła, że nie ma się od niej odczepić. Nie ma się od niej odczepić? Chyba ma się od niej odczepić.
    Akurat teraz stała kilka metrów od niej, upewniając się, czy Syriusz Black ma na planie odpowiednie przedmioty. Przed czy nie stawia się przecinka.
    Od razu zmierzyła go w chłodnym spojrzeniem. "Go w chłodnym spojrzeniem?"
    boiska Quidditcha, James ukłonił się lekko, z uśmiechem patrząc na Lily, po quidditcha małą.
    Jamesowi, jak dotąd(,) szło najlepiej
    Cała szkoła zawsze podziwiała go za lot na miotle, robił to tak lekko, jakby tylko po to się urodził. Robił w powietrzu skompl masz dwa razy słowo "robił" w bardzo bliskim sąsiedztwie

    Black spojrzał na niego i (bez "i")tak, żeby Lily nie widziała i powiedział bezgłośnie 'To był jego pomysł', wskazując głową na Jamesa, który robił właśnie widowiskowe salto, przerzucając piłkę przez obręcz w pozycji do góry nogami.
    Chłopak leżał bez ruchu, nie reagując na żadne nawoływania -> niereagując
    Lily pochyliła się, żeby sprawdzić,(bez przecinka) czy chłopak oddycha.
    Uśmiechnął się do niej delikatnie, po czym zbliżył swoją twarz do jej zapłakanej twarzy. Znowu powtórzenie.
    Sam się prawie nabrałem i zacząłem się zastanawiać, (bez przecinka) czy moje zaklęcie tłumiące upadek zadziałało, czy jesteś już martwy – powiedział, chichocząc.
    Co do treści: nadal brakuje mi opisów uczuć. Jest już lepiej, ale przydałoby się coś dorzucić. Poza tym rozdziam ciekawy. Już zaczyna się coś dziać, mimo że akcja dotyczy wspomnień. Idziesz w dobrym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli gdzieś próbowałam wmówić Ci, że nie z imiesłowami -ąc; -wszy; - łszy piszę się łącznie, to odwołuję i proszę o wybaczenie! Coś mi się pomieszało.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za tak wyczerpującą opinię, rozdział został już sprawdzony i poprawiony!
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
    3. Ah, co do tych opisów uczuć - wciąż nad tym pracuje i mam nadzieję, że już jest lepiej. :)

      Usuń
  4. Syriusz to mój ulubiony Huncwot. Pięknie opisałaś jego poczucie humoru. A James zaczął się przyzwoicie zachowywać więc wszystko idzie w dobrym kierunku :) Czekam na następny.
    All the love xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za opinię i gorąco pozdrawiam! :D

      Usuń
  5. Heyo!
    Cieszę się, że w końcu dodałaś nowy rozdział :D Jest co czytać.
    Syriusz... też go uwielbiam :D Już od ponad roku mam obsesję na jego punkcie. Co ci Huncwoci robią z ludźmi...
    Podoba mi się, że James przestał być taki arogancki. Chyba bym nie zniosła, gdyby latał za Lily i mówił "Evans, umówisz się ze mną". Chwała tobie, czcigodna autorko!
    Zastanawiam się, czy w twoim opowiadaniu Peter już jest po ciemnej stronie, czy dalej jest "wierny" jasnej. Nie wiem, które bym bardziej wolała.
    Co do wspomnienia... Potter w nim zachował się jak dupek. I Syriusz. Nawet Remusa lekko winię, choć nie zrobił niczego złego! Mógł przynajmniej powstrzymać Syriusza. Jeśli będą się tak dalej zachowywać, to Lily niezbyt szybko się do nich przekona.
    Ogólnie rozdział mi się bardzo podobał. Wspaniale piszesz, tzw. "lekkim piórem" Masz talent, więc go nie zmarnuj. Jeśli tekst zostanie zbetowany, na pewno będzie się go jeszcze lepiej czytało.
    Pozdrawiam ciepło i życzę dużo, dużo weny!
    CanisPL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja nie wiem, co oni ze mną zrobili, Huncwoci są cudowni! :D
      Gdyby za nią latał i tak mówił, to byłoby to oklepane do bólu, więc wolałam tego uniknąć, hih. Co do Petera wszystko się niedługo okaże, cierpliwości! :*Chociaż on jest taką postacią, którą bym najchętniej wywaliła całkowicie z opowiadania (a tak najchętniej to w ogóle z ich życia).
      Niestety Remus nigdy nie miał w zwyczaju powstrzymywać Syriusza i Jamesa od robienie takich głupstw. Mimo wszystko to wydarzenie wyszło Jamesowi na plus, bo bardzo przyczyniło się do jego zmiany. :)
      Tekst został już zbetowany! :D
      Dziękuję bardzo za tak wyczerpującą opinię i również pozdrawiam! <3

      Usuń
  6. Dobrze pokazałaś relacje między Huncwotami. Widać, że dobrze się ze sobą dogadują. I też lubię Syriusza w twojej wersji.
    Po sytuacji na treningu nie dziwię się Lily, że jeszcze bardziej się zniechęciła do Pottera. Wtedy Potter pokazał, że jeszcze nie zmądrzał. Ale może w siódmej klasie to się zmieni. Już widać u niego postęp, bo nie rzuca jakichś głupich tekstów w stronę Lily. No i może w tym roku Lily się do niego przekona.

    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za opinię! ♡
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  7. Jestem, spóźniona i wiecznie zaspana, ale jestem.
    No, no, panie Potter, masz pan tupet. Mówiąc szczerze, to zachowanie było szczeniackie i takie w jego dawnym stylu, ale widać, że zmienił się przez te pół roku. Reakcja Lily na jego wygłup chyba mocno nim wstrząsnęła. I dobrze, niech się chłopak uczy ogłady. To nie zmienia jednak faktu, że i tak go kocham, czy jest dupkiem czy też nie (zboczenie zawodowe czy jak?).
    Chyba nie muszę komentować relacji między Jamesem i Syriuszem. Oni są tacy... kochani i szurnięci, że nie sposób ich nie lubić, a Ty pokazałaś ich tak, jak to sobie wyobrażałam. Mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej i że poświęcisz ich relacji jeszcze więcej uwagi (tak samo jak Remusowi, którego swoją drogą również mocno kocham).
    Hmm, na dziś chyba tyle, sama nie wiem co mogłabym jeszcze napisać. Dodam tylko, że życzę Ci wiader weny i napomknę, że wkradł się drobny błąd, o tutaj: "Reszta drużyna już odetchnęła z ulgą, niektórzy zaczęli chichotać z takie obrotu sprawy." Powinno być "takiego", prawda?
    Ściskam mocno, Marina ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało! :D
      Tak, Jamesem naprawdę to wstrząsnęło, co będzie dobrze widać w kolejnym rozdziale. Zachował się naprawdę jak ostatni idiota i na miejscu Lily chyba bym w niego miotnęła zaklęciem.
      Kocham Huncwotów, więc obiecuję, że ich tutaj nie zabraknie! :D
      Dziękuję bardzo za opinię pozdrawiam gorąco! ♥

      Usuń
  8. No tak, mój wspaniały telefon nie raczył mnie poinformować, że jest jeszcze jeden rozdział xD
    Ale cóż mogę dodać? :D Bardzo przyjemnie się czyta, dlatego rozdziały mogłyby być trochę dłuższe. Poranna sprzeczka wyszła naturalnie. Wspomnienie Lily bardzo dobrze oddało charakterek Jamesa, ale widać, że zachodzi w nim jakas zmiana i jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba! :)
      Dziękuję bardzo za komentarz, pozdrawiam serdecznie! ♡

      Usuń
  9. Jestem tu. Tak jak zaczęłam w poprzednim komentarzu, przeleciałam przez te rozdziały tak ekspresowo że aż poczułam zawód że to już koniec czytania i mam nadzieję że szybko dodasz trójeczkę?
    Co do rozdziału.
    Nasz szanowny pan Potter jest zdecydowanie moim ulubionym bohaterem. Nie wiem, ja to mam jakiś dziwny gust. Lubie takich pokręconych gości, grzeczny, ale nierzeczny, dobry, ale dupek. Ja nie wiem?!
    Ten tupet jaki dziś pokazał zdecydowanie mi się podobał! To dodało mu takiego.. takiej.. wiesz, bym powiedziała facet z jajami ale to brzmi brzydko..
    Gdy pojawił się Syriusz (mój drugi ulubiony bohater u Cb!), kurczę, coś czuję że będę się częściej domagać tej dwójki tu, razem. Bo to połączenie, przynajmniej dzisiejsze dodało mi uśmiechu na twarzy.
    Mam nadzieję że teraz Lily jeszcze bardziej przekona się do Pottera i jakoś to dalej pójdzie. No i cóż pozostaje mi tu tylko czekać na rozdział trzeci :)

    Do napisania i pozdrawiam!
    No i życzę weny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za opinię, trzeci rozdział będzie najpóźniej jutro. :D
      Również pozdrawiam! ♡

      Usuń
  10. wysłałam ci maila na kontakt który podałaś na LoGu

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzień dobry. :)

    Zobaczymy, jak wyjdą te Twoje celowe zabiegi, heh. Na razie nie mam pojęcia, jak zmiana w prologu mogłaby wpłynąć na opowiadanie, które dzieje się w czasach Huncwotów.

    A tak pisałam, radziłam, a tekst i tak niewyjustowany i bez akapitów... No cóż, szkoda, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

    Mam nadzieję, że będzie dużo Remusa, bo to mój ulubiony Huncwot (czyt. jedyny, którego darzę sympatią, ale za to to taka miłość, że zdarza mi się czytać opowiadania rozgrywające się w tych latach, jeszcze dzięki Lily i Severusowi, taka moja ulubiona trójka z tamtych lat).

    Luniaczku... Hm... To w stylu Syriusza, ale niezbyt pasuje jako zdrobnienie od Lunatyk, prędzej od Luny, nawiązujące do wilkołactwa.

    Tu coś kolejność Ci się pogubiła (– Zdarza się, to fakt zachichotał – czarnowłosy, ale widząc, że Remus pogrążył się znowu w lekturze, przestał mu przeszkadzać).

    (Już widział surową twarz profesor McGonagall, która za jakąś godzinę rozda im po planie lekcji). Albo rozda plany lekcji, albo da po planie lekcji.

    (Uroczyście ci to obiecuję). Zmieniłabym na przyrzekam, byłoby cudowne nawiązanie do mapy Huncwotów i: uroczyście przyrzekam, że knuję coś niedobrego.

    Trochę tam się jeszcze błędów nazbierało, ale to raczej głupotki, wynikające z nieuwagi.

    Trudno mi na razie oceniać. Typowe ff o Huncwotach. Zobaczymy, jak się rozwinie. Na razie przedstawienie bohaterów, relacji, wiadomo.

    Miłego dnia.

    ..............
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Luniaczku było użyte w książce, więc raczej nie mi oceniać, skąd się wzięło to zdrobienienie.
      Dziękuję bardzo za komentarz.
      Teraz jak tak patrzę, to faktycznie zagmatwałam w prologu, źle to zrobiłam i najpewniej jeszcze dziś to poprawię. Nie boję się przyznać do błędu. Co do reszty jakichkolwiek zmian w kanonie, będę chyba dawała znać przy rozdziale, że to zrobiłam, aby uniknąć nieporozumień. :)
      Odnosząc się do któregoś z Twoich wcześniejszych komentarzy, będę się bardzo starała napisać to inaczej niż wszędzie. Jak widać wcale nie mam zamiaru wałkować tematu niegrzecznego Jamesa i obrażnej na niego Lily. Mam wrażenie, że trochę za szybko oceniłaś bohaterów, jak i całe opowiadanie.
      Rownież życzę miłego dnia!

      Usuń
    2. Naprawdę było? Honor zwracam. Ale serio mi nie pasuje, cóż, tłumacze mają czasem ciężkie orzechy do zgryzienia.

      Dobrze, że będziesz dawała znać, bo, jak widziałaś, pod prologiem Cię zganiłam za nieznajomość kanonu i przedstawiłam fakty.

      Oceniłam, hm? Nie wydaje mi się. Napisałam, że trudno oceniać, bo wszystko dopiero się rozwija, a na razie nie widzę nic wyjątkowego. A co do bohaterów... musiałabyś amputować im chataktery (czyli Jamesowi, Syriuszowi i Peterowi), bym ich choc, trochę polubiła, bo takie postacie niezwykle mnie drażnią.

      Dziękuję. :)

      Usuń
    3. Było. :)
      Niestety nic nie poradzę na to, że Cię drażnią, tacy już są i raczej zostaną.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. jestem genialna -,- tyle zaległości -,-
    Potter jak to potter, jest troszkę irytujący :D Ale to dobrze :)
    Nie dziwi mnie, że Lily tak zareagowała, należało się mu, taki zimny kubeł, widział to i super. :D
    Syriusz <3 OMG *.*
    Mam nadzieję, że niedługo chłopaki ogarną się :D i czekam na dużoooo takich wspaniałych opisów :*

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny szablon. :3

    OdpowiedzUsuń
  14. "– Zdarza się, to fakt zachichotał – czarnowłosy, ale widząc, że Remus pogrążył się znowu w lekturze, przestał mu przeszkadzać." - źle Ci się wkradła pauza :P

    Wrócę do dialogu na samym początku, czyli do naszych chłopców. Co chwila tekst, a Ty takie piękne opisy potrafisz tworzyć.. Brakowało mi jakiegoś wtrącenia, co do tego spaceru Pottera, jakieś uczucia, albo kaprys? " Co oni się interesowali, poszedłem sobie tylko na spacer..." czy coś w tym stylu.
    O własnie, w tej retrospekcji było więcej opisów i o tym własnie mówię, odnośnie mojej pierwszej uwagi :D Biedna Lily... Zachowałabym się tak samo, naprawdę. A tu teraz co? Przjaciel sie od niej odwrócił... czego w sumei nie rozumeim, ale i tak to smutne :/

    OdpowiedzUsuń

Szablon
Fantazja
LOG