12 sierpnia 2016

Rozdział III

   Był spokojny i ciepły, wrześniowy wieczór. Słońce powoli chowało się za drzewami w Zakazanym Lesie, pomarańczowymi promieniami oświetlając Hagrida, który pogwizdując głośno, sadził coś w swoim ogródku. Wielu uczniów spacerowało po błoniach lub siedziało nad jeziorem, rozkoszując się ostatnimi ciepłymi dniami. Nie każdy jednak mógł sobie pozwolić na taką beztroskę. W pokoju wspólnym Gryffindoru pozostało wiele osób uczęszczających do piątej lub siódmej klasy, które z powodu nawału nauki nie mogły pozwolić sobie na takie przyjemności, choć od początku roku szkolnego minęły dopiero dwa tygodnie. Do tej grupy należeli również Huncwoci. Siedzieli we czwórkę naokoło jednego z wielu stolików, którymi zagracony był pokój wspólny i wzdychali nad pracą domową z transmutacji.

– Przysięgam, że McGonagall zadaje coraz trudniejsze eseje – jęknął Syriusz, drapiąc się końcem pióra po nosie. – Przecież Prawo Gampa było w piątej klasie, jak ja mam to niby pamiętać?

– Na Owutemach raczej nie będą się interesować tym, że masz pamięć złotej rybki – mruknął Lupin, wodząc wzrokiem po ostatnim akapicie, który przed chwilą napisał i sprawdzał jego poprawność. 

– Ile było tych wyjątków? – zapytał nerwowo Peter, szukając podręcznika od transmutacji w stosie innych książek, które przynieśli z biblioteki. – Pamiętam tylko osoby, duchy, jedzenie i picie, różdżki i... co było dalej?

– Jeszcze metale szlachetne, próżnia, pieniądze i uczucia – podpowiedział James, rozluźniając lekko krawat przy szyi i spoglądając tęsknie w kierunku uchylonego okna. Z dworu słychać było wesołe śmiechy i rozmowy, zmieszane z szumem delikatnego wiatru. – Dobra, Łapo, przepytaj mnie, bo nie jestem pewien, czy dobrze zapamiętałem te regułki.

   Wyciągnął rękę z podręcznikiem w kierunku Syriusza, ale ten nie zareagował, wpatrując się z uchylonymi ustami w kominek. 

- A tobie co? – zapytał zaskoczony Rogacz z nutą rozbawienia w głosie. – Wyglądasz jakby ci mózg wyparował uszami.

– Właśnie sobie uświadomiłem, jak cudownie byłoby przetransmutować czyjeś uczucia – powiedział w końcu Black, przenosząc rozmarzony wzrok na przyjaciela. – Ty nie miałbyś problemu z Evans, a...

– A tobie Dorcas jadłaby z ręki, tak, świetny plan. – Przerwał mu brunet zniecierpliwiony, wciskając podręcznik w jego dłonie. – Przestań bujać w obłokach i mnie przepytaj. 

– Oj, nie gadaj – mruknął Syriusz z półuśmiechem na ustach, trącając Jamesa łokciem, ale mimo wszystko biorąc podaną mu książkę.Uwagę o Dorcas puścił mimo uszu, sam jeszcze nie był pewien swoich uczuć. – Stwierdziłeś, że to temat zamknięty, ale ja i tak wiem lepiej. Musimy obmyślić plan B, ten wypadek na treningu chyba jej do ciebie nie przekonał. 

   James spojrzał na niego ostro. Po tym, jak z jego inicjatywy zrobili Lily kawał na treningu quidditcha, Potter poczuł do siebie prawdziwe obrzydzenie, zwłaszcza widząc, że doprowadził tym dziewczynę do łez. Syriusz próbował obrócić to w żart, żeby pocieszyć przyjaciela, ale w ogóle mu się to nie udało. Po którymś razie roztrząsania tej sprawy, Rogacz po prostu poprosił, żeby już o tym nie wspominali. Lupin, który początkowo robił mu wyrzuty i chodził za nim z miną typu „a nie mówiłem”, od razu zrozumiał i przestał o tym mówić. Peter, który nie należał do ludzi pamiętliwych, po prostu milczał, aż w końcu przez wakacje o tym zapomniał, co przyszło mu łatwiej z racji, że nie było go przy całej akcji. Teraz wodził wzrokiem od Syriusza do Jamesa, patrząc ze strachem na twarz tego drugiego. Remus nie podniósł głowy znad kawałka pergaminu, ale jego oczy przestały śledzić tekst. 

– Ile razy mam cię prosić, żebyś przestał o tym mówić? – wycedził James, patrząc ze złością na przyjaciela. – To była największa głupota na jaką było mnie stać.

– Oh przestań! – zaperzył się Black, nie zwracając najmniejszej uwagi na złość Jamesa, którego orzechowe oczy ciskały w tej chwili błyskawice. – Nic takiego nie zrobiłeś. To przez to tak dziwnie się zachowujesz? Łazisz ostatnio jak struty i myślisz może, że nie wiem dlaczego? Ona ci się naprawdę podoba, a widzę, że przestałeś się jakkolwiek starać o jej względy. Stchórzyłeś?

 – Syriusz... – mruknął ostrzegawczo Remus, nadal nie podnosząc głowy. Czuł podświadomie, że Łapa zaraz posunie się za daleko.

    James zacisnął dłonie w pięści.

– A może zostawimy te książki i pójdziemy się przejść? – Zachichotał nerwowo Peter. – Taka piękna pogoda, trzeba korzystać!

   Syriusz nie zwrócił na nich uwagi, patrząc z irytacją na przyjaciela. James bardzo się zmienił przez wakacje, czego Black nie potrafił do końca zaakceptować, zwłaszcza, że Rogacz ostatnio rzadko mu się zwierzał. Od początku roku brunet unikał płatania innym żartów, a także nie dawał nauczycielom powodów do ukarania szlabanem, co nie zdarzyło się od bardzo dawna. Nawet Severus Snape, który zawsze mijał ich na korytarzu z obrzydzeniem na twarzy, przestał drażnić chłopaka, co było nie do pomyślenia, biorąc pod uwagę ich wcześniejsze relacje i wzajemną niechęć. Ostatnio Snape na eliksirach niby niechcący strącił buteleczkę z wywarem Jamesa, którą ten postawił na biurku profesora Slughorna do oceny. Normalnie skończyłoby się to niezłą awanturą po lekcji, a Ślizgon jak zwykle zostałby upokorzony na oczach wielu uczniów mimo tak błahego powodu. Tamtego dnia Syriusz z szeroko otwartymi ustami obserwował jak Potter naprawia szczątki naczynia i, kompletnie nie zwracając uwagi na Severusa, wraca do swojego kociołka, by nalać substancji jeszcze raz. To wydarzenie upewniło Łapę w tym, że z Jamesem jest coś zdecydowanie nie tak. Podczas posiłków brunet jadł tyle co nic, a do tego często się zamyślał, co również irytowało Syriusza.

– No co? – Przerwał milczenie Łapa, zakładając ręce na piersi. – Może powiesz mi, że tak nie jest?

– Nie jest – warknął James, układając notatki na jedną kupkę i starając się ochłonąć. – Uszanuj moją prośbę, stary, i z łaski swojej, przymknij się.

– Nie przymknę! – odrzekł Black. Remus wymierzył mu kopniaka pod stołem, ale trafił w nogę Petera, który jęknął cicho, łapiąc się za łydkę. – Porozmawiaj ze mną szczerze, co ci ostatnio jest? Może mi powiesz, że nagle przestała cię interesować? Kompletnie cię nie poznaje, Rogaczu. Powinieneś coś zrobić, bo inaczej się okaże, że Snape cię ubiegł i sprzątnął ci dziewczynę sprzed nosa. Przecież w każdej chwili mogą się pogodzić, a dam sobie rękę uciąć, że ona wybierze jego...

   Lupin szybko przeniósł spojrzenie na Jamesa, który sprawiał wrażenie, jakby Syriusz go spoliczkował. Black chyba pojął, że powiedział za dużo, bo widać było, że się zmieszał. Chciał się jakoś usprawiedliwić, ale Potter spojrzał na niego krótko, po czym gwałtownie wstał, przewracając krzesło, by po chwili szybkim krokiem opuścić pokój wspólny odprowadzony wzrokiem wielu zaskoczonych hałasem uczniów.

– Zadowolony jesteś z siebie? – warknął Lupin, patrząc ze złością na zdziwionego Syriusza. – Przegiąłeś w tym momencie i nie wiem, czy ty jesteś tak ślepy, czy tylko udajesz.

– Ślepy w jakim znaczeniu? – odrzekł chłopak, nie kryjąc swojego zdziwienia, powoli czując, jak zalewa go fala wstydu. – Przecież wszyscy dobrze wiemy, o co mu chodzi... Chciałem go jakoś zmotywować czy coś. Skąd miałem wiedzieć, że coś mu odwali i tak zareaguje?

– Chyba byłeś zbyt brutalny, Syriuszu – odezwał się dotąd milczący Glizdogon, który był zaskoczony reakcją Jamesa. Często sobie nawzajem docinali i nikt z nich nie zdenerwował się aż tak. – To jest raczej dość delikatna sprawa.

– Macie rację. – Po chwili westchnął Syriusz. Wściekły na siebie opadł na oparcie krzesła i odrzucił podręcznik na stół. – Pójdę za nim i...

– Nigdzie nie pójdziesz! – przerwał mu stanowczo Remus, zwijając swoje wypracowanie. Sytuacja, która miała miejsce przed chwilą wytrąciła go z równowagi, sprawiając, że nie miał już głowy do pracy domowej. – Pożrecie się jeszcze bardziej, daj mu ochłonąć.

   Black w duchu przyznał mu rację. Czując palące wyrzuty sumienia, przeniósł niewidzący wzrok na okno i podrygując nerwowo nogą zamierzał czekać na przyjaciela.

***

   Lily razem z Dorcas, Alicją i Jo siedziały na trawie pod jednym z rozłożystych drzew niedaleko brzegu jeziora. Wszystkie cztery były obłożone książkami, podartymi pergaminami, a także notatkami, w których Dorcas próbowała właśnie zaprowadzić częściowy ład. Zgodnie z pomysłem Alicji od jakiegoś czasu uczyły się na dworze i musiały przyznać, że naprawdę wychodziło im to na dobre. Rudowłosa właśnie kończyła pisać esej na transumtację, szybko skrobiąc piórem po pergaminie i raz po raz, dmuchając sobie w niesforny kosmyk włosów, który opadał jej na czoło.  Joanne właśnie przepytywała Alicję z historii magii, w ramach powtórki, którą zaplanowały dzisiaj rano. 

– Jeden z udokumentowanych buntów goblinów odbył się w tysiąc sześćset czternastym roku w Hogsmeade. Trzy Miotły były wtedy kwaterą główną rebeliantów – recytowała Alicja, zaciskając powieki, żeby nie nic jej nie rozpraszało. – W siedemnastym wieku natomiast Urg Obrzydliwy stał na czele kolejnej rebelii. Trafił za to nawet na karty z Czekoladowych Żab. Swoją drogą mam już trzy karty z jego wizerunkiem.

– Mam takich pięć –  mruknęła Jo, wertując podręcznik w poszukiwaniu odpowiedniej strony, by móc sprawdzić poprawność słów przyjaciółki. – Ten bunt nie odbył się w tysiąc sześćset czternastym, tylko w tysiąc sześćset dwunastym. I nie w siedemnastym wieku, tylko w osiemnastym.

– Szlag by to! – jęknęła dziewczyna, po czym zabrała przyjaciółce książkę, by jeszcze raz przeczytać temat o goblinach.

   Lily w tym czasie skończyła swój esej na temat Praw Gampa i teraz czytała go jeszcze raz, aby sprawdzić jego poprawność. Odłożyła pióro na trawę obok, po czym zakręciła kałamarz z atramentem. W pewnym momencie zupełnie przypadkowo podniosła wzrok znad tekstu, aby spojrzeć na jezioro i zastanowić się, czy aby na pewno podała wszystkie wyjątki. Zaskoczona zauważyła, jak James Potter z rękami włożonymi w kieszenie, szybkim krokiem przemierza trawnik, patrząc się w ziemię. Wyglądał na zdenerwowanego, bo jego szczęki były mocno zaciśnięte, a brwi zmarszczone. Rudowłosa znowu zerknęła na swoje pochyłe pismo, starając się skupić na tym, co napisała. Przetransmutować można każde ciało stałe, ciecz, plazmę i gaz oraz materię i niematerię, czytała w myślach, skupiając się na tym, aby nie podnosić wzroku. Zastanawiało ją, dlaczego chłopak jest aż tak wytrącony z równowagi, co było widać gołym okiem, a do tego, dlaczego przyszedł sam. Rzadko kiedy można było spotkać go bez towarzystwa przyjaciół. Po kilku sekundach ponownie na niego zerknęła. Teraz stał tyłem do niej i wpatrywał się w wodę, a rudowłosa mogła widzieć tylko jego wyprostowaną postawę i zmierzwione, czarne włosy, które dodatkowo szarpał delikatny wiatr.

– Lily, jak sądzisz, jeśli napiszę ten esej troszkę krótszy niż miał być, to McGonagall się wkurzy? – odezwała się w pewnym momencie Dorcas, a rudowłosa aż podskoczyła. Zerknęła szybko na przyjaciółki, ale żadna z nich zdawała się nie zauważyć Pottera ani tego, że Lily mu się przygląda.

– Zależy jak bardzo zamierzasz go skrócić. – Zauważyła rozsądnie, zwijając swój pergamin z pracą domową, aby go niechcący nie ubrudzić. – Wiesz, że McGonagall jest bezwzględna, jeśli o to chodzi.

– No wiem – jęknęła blondynka, wpatrując się z rozpaczą w swój esej, jakby chciała zmusić go wzrokiem, aby zwiększył swoją objętość. – Brakuje mi tylko pół stopy, ale już nie wiem, co mogłabym napisać.

– Pokaż, zerknę – powiedziała dziewczyna, biorąc od niej zwój i odkładając swój na bok.

   W pewnym momencie wiatr zawiał mocniej, a notatki, które Dorcas przed chwilą ułożyła, zostały gwałtownie rozrzucone na wszystkie strony. Alicja i Jo pisnęły krótko, po czym rzuciły się,  próbując je złapać. Lily, która sporządziła większość tych pomocy naukowych i której nie uśmiechało się przepisywanie, krzyknęła krótko, po czym oddając przyjaciółce pergamin, zerwała się z trawy, by nie dopuścić do tego, aby kartki wpadły do jeziora. Na szczęścia wiatr już się uspokoił, więc pozostało tylko je zebrać. Kiedy rudowłosa schyliła się po ostatnie dwie, przyciskając resztę do piersi, jak największy skarb, czyjaś dłoń ją wyprzedziła. Podniosła zaskoczony wzrok, a jej spojrzenie natrafiło na orzechowe oczy Jamesa Pottera. Oboje wyprostowali się gwałtownie, a brunet szybko podał jej papier.

– To chyba twoje – powiedział z półuśmiechem, patrząc na niego z bliska zauważyła, że mimo uśmiechu. jego rysy twarzy są napięte, a oczy wcale nie okazują radości.

– Tak, dziękuję – odrzekła, unikając jego wzroku.  Już odwróciła się by wrócić do przyjaciółek, gdy nagle poczuła delikatny uścisk na przegubie dłoni.

– Zaczekaj chwilę – powiedział, puszczając szybko jej rękę. Rudowłosa spojrzała na niego z zaskoczeniem i tłumiąc chęć natychmiastowego odejścia, przystanęła. – Moglibyśmy porozmawiać?

– A mamy o czym? – zapytała oschle, jednocześnie bardzo ciekawa tego, co chłopak ma jej do powiedzenia. Nie rozmawiali praktycznie wcale od momentu tego pamiętnego treningu, o który dziewczyna wciąż miała do niego ogromny żal.

– Wydaje mi się, że tak – powiedział cicho chłopak.

   Przed jego feralnym wygłupem, ich relacje zaczęły się z dnia na dzień poprawiać. Często rozmawiali – zdarzyło im się nawet kilka razy pójść na spacer. James, który właściwie nie do końca wiedział, co chciał osiągnąć swoim zachowaniem, zepsuł to wszystko, sprawiając, że Lily odzyskała do niego swój zwykły, oziębły stosunek. Bardzo go to męczyło, a to, co powiedział Łapa przed kilkunastoma minutami, tylko utwierdziło go w przekonaniu, że jeśli czegoś nie zrobi, nie przestanie mu to doskwierać. Podkochiwał się w Lily od początku piątej klasy i kiedy zaczęła z nim rozmawiać, chodził w euforii przez kilka dni. Wszystko szło w jak najlepszym kierunku dopóki nie wpadł na swój jakże genialny plan i wszystkiego nie popsuł. Był świadom tego, że sprawę z uczuciami rudowłosej przegrał już dawno, ale chciał chociaż częściowo naprawić tę relację.

    Lily milczała, czekając na to aż chłopak w końcu coś powie, ale James najwyraźniej nie mógł ubrać swoich myśli w słowa. Po chwili niezręcznego milczenia, które zdawało się trwać wieki, chłopak w końcu się zebrał i powiedział:

– Jeszcze raz bardzo, ale to bardzo chciałbym cię przeprosić za ten... ten kawał na treningu Quidditcha. Zachowałem się jak ostatni dupek, naprawdę jestem tego świadomy. Nie mam pojęcia, co strzeliło mi wtedy do łba, nie chciałem żebyś przeze mnie płakała... Ja... to znaczy... Lily, naprawdę bardzo cię przepraszam.

   Zakończył nieco kulawo, w ostatniej chwili gryząc się w język, aby nie powiedzieć za dużo. Z wyrazem oczekiwania i zakłopotania na twarzy, wpatrywał się w rudowłosą, która najwyraźniej starała się przetrawić jego słowa.

– Cieszę się, że zrozumiałeś. – Uśmiechnęła się krzywo, patrząc na niego. – Gdybym sama nie była ofiarą tego żartu, sama bym się z tego nieźle ubawiła. Nie gniewam się.

– Naprawdę? – zapytał, a z jego twarzy zniknęło zakłopotanie i wcześniejsza złość. W oczach zaświeciły mu się wesołe ogniki, które Lily kiedyś często tam widziała. – To znaczy, że mi wybaczasz? Ale przecież...

– Chyba za bardzo się uniosłam – przyznała dziewczyna, dopiero teraz to rozumiejąc. – Ty przecież chciałeś tylko coś sprawdzić.

   Powiedziała to szybciej niż pomyślała. Spojrzała szybko na Jamesa, który zaczerwienił się gwałtownie, a ona także poczuła piekące policzki. Znowu zapadło między nimi to niezręczne milczenie, którego żadne z nich nie potrafiło przerwać. W końcu Lily, nie mogąc tego dłużej znieść, odchrząknęła lekko.

– To... to ja już pójdę – powiedziała cicho, ale z delikatnym uśmiechem. – Miłego wieczoru, Po... James.

– Wzajemnie, Lily – odpowiedział James, odprowadzając ją wzrokiem, kiedy szła do osłupiałych przyjaciółek.

   Po raz pierwszy od kilku miesięcy poczuł, że ogromny ciężar, który spoczywał mu na sercu, zniknął.

***

  Pokój wspólny praktycznie całkowicie opustoszał. Było już grubo po jedenastej w nocy, kiedy Syriusz, Remus i Peter, coraz bardziej zdenerwowani oczekiwali powrotu Jamesa.

– Jeszcze chwila, a idę go szukać – warknął Łapa, chodząc od ściany do ściany i co chwila odrzucając z twarzy grzywę czarnych włosów. – Gdzie on mógł poleźć?

   Remus, który już miał dość słuchania w kółko tego samego od kilku godzin, nie odpowiedział, wpatrując się w trzaskający w kominku ogień. Martwił się o Rogacza, wiedział, że chłopak potrafi być naprawdę bardzo nieostrożny i porywczy. Peter, który mimo stresu zaczął powoli przysypiać w fotelu, nagle poderwał się na dźwięk otwieranego przejścia pod portretem. Do pomieszczenia wszedł James z szerokim uśmiechem na ustach i twarzą zarumienioną od szybkiego marszu. Po spotkaniu z Lily postanowił się przejść, aby ochłonąć po przebytej rozmowie i w pewnym momencie stracił poczucie czasu.

– Gdzieś ty był? – krzyknął Syriusz, zapominając kompletnie o tym, że miał go przeprosić.

– A wy jeszcze nie w łóżkach? – powiedział brunet, ignorując pytanie przyjaciela i uśmiechając się szeroko. – Łapo, nie powiesz mi chyba, że się o mnie martwiłeś?

– Oczywiście, że nie! – odpowiedział chłopak, mijając się z prawdą. Martwił się bardzo, bo wiedział, że to przez niego James wyszedł, a to, że długo nie wracał sprawiało, że czuł coraz większe wyrzuty sumienia.

    Lupin i Peter z zaciekawieniem obserwowali Jamesa, który właśnie energicznie układał swoje książki i notatki na stoliku, przy którym siedzieli kilka godzin temu. Nie było widać po nim wcześniejszej złości ani żadnych innych negatywnych emocji. Uśmiechał się szeroko, zachowując się, jakby myślami był zupełnie gdzie indziej. Black, który też to w końcu zauważył zatrzymał się kilka kroków od przyjaciela i zaczął mu się przyglądać z głową przechyloną w bok. Rogacz w pewnym momencie podniósł wzrok, czując, że jest obserwowany, po czym roześmiał się na widok trzech zaskoczonych spojrzeń.

– Co się stało? Wypadłeś stąd wściekły jak osa, a teraz cieszysz się jak głupi do sera.  – Zauważył Remus, a Syriusz znowu natychmiastowo się zmieszał.

– Stary, chciałem cię przeprosić – zaczął, patrząc z zakłopotaniem na Jamesa. – Nie powinienem tego mówić, wybacz.

– Nie ma sprawy, nic się nie stało. – Stwierdził wesoło Rogacz, uśmiechając się szeroko.

   Black uchylił usta ze zdziwienia, po czym wymienił z Lupinem szybkie spojrzenia. Cała trójka nie spodziewała się, że James od razu tak zażegna sytuacje, a w tej chwili sprawiał wrażenie, jakby naprawdę nic się nie wydarzyło. Syriusz podszedł do stolika, na którym Rogacz porządkował swoje rzeczy, po czym nie spuszczając wzroku z przyjaciela, usiadł na krześle obok.

– Wszystko dobrze? – zapytał ostrożnie, jakby spodziewał się, że to tylko cisza przed burzą.

– Dawno nie było lepiej. – Parsknął śmiechem chłopak, widząc wyraz twarzy przyjaciela.

– Rozmawiałeś z Lily? – zapytał nagle Peter, podnosząc się szybko z fotela. James z uśmiechem kiwnął głową.

– Nie gadaj! – zawołał Syriusz również wstając. – Ale że jak? Kiedy, o czym?!

    Rogacz w skrócie opowiedział im o sytuacji nad jeziorem. Pod koniec jego opowieści, Łapa uśmiechał się triumfalnie, a Remus i Peter szczerze cieszyli się z powodzenia chłopaka. James, któremu od kilku godzin nie schodził uśmiech z twarzy, wiedział, że prawdopodobnie, gdyby nie Syriusz nie odważyłby się na rozmowę z dziewczyną, tylko oddał jej kartki i odszedł.

– Chyba faktycznie ktoś musiał cię zmotywować! – parsknął śmiechem Remus, wstając z kanapy i przeciągając się. – W każdym razie bardzo się cieszę, że jeszcze raz ją przeprosiłeś. Zasługiwała na to. A teraz nie wiem, jak wy, ale je idę spać, bo padam na twarz.

   Reszta Huncwotów przytaknęła mu, a po chwili wszyscy ruszyli do dormitorium. James, przebierając się do snu,  czuł podświadomie, że dzisiaj w końcu się wyśpi nie nękany żadnymi wyrzutami sumienia.

Beta – Lena
____________________________________________________
Witam serdecznie przy kolejnym rozdziale! <3
Przepraszam za to lekkie spóźnienie, ale dwa dni byłam odcięta od internetu i mi się wszystko poprzesuwało. Do tego czekałam jeszcze na sprawdzenie rozdziału, bo nie chciałam wstawiać z błędami. :D Co do zaległości na Waszych blogach – muszę dumnie powiedzieć, że u wszystkich jestem już na bieżąco, został mi tylko blog Monemi, na który zawitam na dniach.
Co do mojego zdania o tym rozdziale – możecie mi zarzucić, że jedna z sytuacji była oklepana do bólu, ale niestety tak się zdarza, właśnie w taki sposób chciałam to ukazać i mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. :)
Kolejny rozdział planuję dodać 21 sierpnia, wtedy już rozpocznie się ciekawsza akcja, a piątego rozdziału, to ja już się po prostu sama doczekać nie mogę! :D
Cóż, pozostaje mi tylko czekać na Wasze opinie! 
Pozdrawiam serdecznie! <3

40 komentarzy:

  1. Hej :)
    Kolejny rozdział ♥
    Jak zwykle bardzo mi się podobał. Cieszę się, że James i Lily w końcu się pogodzili. Nie liczę, że od razu pojawi się wątek miłosny, ale pewnie za parę rozdziałów coś ruszy ;)
    Rzeczywiście sytuacja z kartką trochę oklepana, ale jakoś trzeba było to zacząć ;)
    Ogólnie rozdział bardzo fajny :)
    Pozdrawiam i weny życzę ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. uśmiechu. jego rysy twarzy są napięte, a oczy wcale nie okazują
    Już odwróciła się(,) by wrócić do przyjaciółek, gdy nagle poczuła delikatny
    szystko szło w jak najlepszym kierunku(,) dopóki nie wpadł na swój jakże genial

    – Jeszcze raz bardzo, ale to bardzo(,) chciałbym cię przeprosić za ten... ten kawał na treningu Quidditcha. quidditch małą literą
    Gdybym SAMA nie była ofiarą tego żartu, SAMA bym się z tego nieźle ubawiła. (Możesz usunąć pieresze sama, wtedy nie będzie powtórzenia)
    Powiedziała to szybciej(,) niż pomyślała.
    Black, który też to w końcu zauważył(,) zatrzymał się kilka kroków
    ię jak głupi do sera. (Bez kropki i zauważył mała literą.)– Zauważył Remus, a Syriusz znowu natychmiastowo się zmieszał.
    zawołał Syriusz(,) również
    – Dawno nie było lepiej. – Parsknął bez kropki i parsknął małą
    wyśpi nie nękany -> nienękany
    Uwielbiam czytać o Huncwotach. Szczególnie w Twoim wykonaniu jest to fajne, bo czuć lekkość i zabawność, czyli to, co charakteryzuje chłopaków. Zasadnicza zawsze miałam Glizdka za ofermę, niedomyślnego człowieczka, którego jedynym celem jest jedzenie. Tutaj wykazuje nieco intelektu i jednocześnie zachowuje coś z mojego wyobrażenia, a to bardzo mi się podoba. Trochę lepiej już radzisz sobie z uczuciami, chociaż lekko brakuje w nich głębi. Za to podoba mi się poszątek. Jest taki prawdziwy a'la Rowling i pozwala wczuć się w klimat szkoły.
    Rozdział ciekawy
    Pozdrawiam
    E.M.S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wykazanie błędów, za chwilę postaram się je poprawić.
      Wiem właśnie, że wiele osób robi z Glizdogona taką trochę bezmózgą amebę. Jego późniejsze zycie u boku Voldemorta wyraźnie wskazuje, że trochę rozumu jednak musiał mieć.
      Dziękuję bardzo za miłą opinię.
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Dobrze, że Syriusz zmotywował Jamesa do rozmowy z Lily. Może rzeczywiście był za brutalny, ale zadziałało.
    Najważniejsze, że Lily i James się pogodzili. Teraz może być lepiej między nimi i może za jakiś czas będą razem.

    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze miałam wrażenie, że jedynie Syriusz ma jakiś wpływ na Jamesa (i odwrotnie), więc dlatego tak to rozegrałam. :D
      Oj, do bycia razem jeszcze daleko!
      Dziękuję ślicznie za opinię ;*

      Usuń
  4. Oj tam, jeśli oklepana, to nie do bólu (a przynajmniej ja tak sądzę) ;p
    Co ta miłość robi z człowiekiem... Potrafi tak zdołować i tak uszczęśliwić. Domyślam się, że skoro Lily już wybaczyła Jamesowi, to teraz zrobi się trochę weselej wśród Huncwotów, nie że wcześniej było ponuro oczywiście ;p
    Transmutacja uczuć, to by było ciekawe...
    Podoba mi się, jak piszesz. Przyjemnie się to czyta. Faktycznie czuć szkolny klimat, na co już E.M.S. zwróciła uwagę.
    Nie jestem dobra w pisaniu komentarzy, muszę się tego nauczyć... No cóż...
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz!
      Racja, James wpadł po uszy, hihi.:D
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. Troszkę oklepana, ale jestem w stanie wybaczyć, bo wypadła całkiem słodko. Trochę mnie to zadziwia, bo odnoszę wrażenie, że to Lily teraz z chęcią by polatała za Jamesem. Jeden fragment mi się rzucił w oczy: "teraz czytała go jeszcze raz, aby sprawdzić jego poprawność." To samo napisałaś Remusowi i Lily i jakoś tak mi to dziwnie wygląda.
    Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie tak samo to ujęłam, dziękuję za zwrócenie uwagi! :D
      Polatała? Hm, nie, raczej nie. To jest na razie zainteresowanie tylko i wyłącznie jego osobliwym zachowaniem.
      Dziękuję bardzo za opinię!

      Usuń
  6. Heyooo! :D
    W końcu kolejny rozdzialik! Nie mogłam się doczekać ;3 Komentuję troszkę później niż zazwyczaj, ale to wina wyjazdu do sklepu. Jak ja nienawidzę lazic po sklepach...
    Co tam, że scena oklepana! Według mnie wyszła naprawdę uroczo <3 Kocham twojego Jamesa, a to jego zmieszanie przy Lily było takie słodkie <3
    Dlaczego w tych czasach nie ma nikogo podobnego do Huncwotow? Teraz to są chłopaki często przeklinajacy i grający w gry. A gdzie podrywanie dziewczyn, robienie kawałów? Byłabym w niebie, gdyby u mnie w szkole pojawił się chłopak podobny do Syriusza.
    Zboczylam lekko z tematu. Czasami brutalne metody są o wiele lepsze niż te delikatne. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Syriusza obchodzacego się z Jamesem jak z jajkiem. Uch...
    Pozdrawiam i życzę ogromu weny, kochana ;*
    CanisPL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz znaleźć podobnego do Syriusza, ale grającego w gry :P

      Usuń
    2. Ja też nie cierpię łazić po sklepach, piąteczka!
      Ja również kocham Jamesa, poważnie to jest moja ulubiona postać. ♡
      Jak napisałam w komentarzu wyżej, zawsze miałam wrażenie, że tylko Syriusz był w stanie przywołać Jamesa do porządku i na odwrót. :D
      Dziękuję ślicznie za opinię!
      Również pozdrawiam! ♡

      Usuń
    3. A! Jeszcze co do tych chłopaków - gdyby w mojej szkole pojawił się chłopak tak jak James lub Syriusz... Rozpłynęłabym się ♡.♡

      Usuń
    4. Czy tylko ja serio lubię Snape'a? :P

      Usuń
    5. Tak xD To jedyna postać, którą niezmiennie nie lubię. Miałam przejście z wieloma postaciami i tych, których nie lubiłam (patrz Bellatrix, Narcyza, Draco, Tom itd.) teraz uwielbiam. A Snape... to Snape xD To, że kochał Lily i chronił Harry'ego tylko wzmocnilo moją niechęć :P
      Sama lubię grać w gry, ale z chłopakami jakoś nie daję rady rozmawiać na ten temat. Walić to, że taki Syriusz chciałby mnie tylko zaliczyć, ważne, że przynajmniej zwrocilby na mnie uwagę xD Już wiem, jak się czuły te wszystkie dziewczyny w Hogwarcie na widok Jamesa i Syriusza

      Usuń
    6. Toma, Bellatrix też nie lubiłam. Ale Snape'a nad wyraz uwielbiam. I serio mi go żal (choć też rozumiem, dlaczego został odrzucony). Według mnie zasługiwał na kogoś, kto by go odciągnął od „złej strony mocy”.

      Usuń
    7. Teoretycznie on sam się odsunął od osoby, która z pewnością, odciągnęłaby go, a przynajmniej starałby się to zrobić, od czarnej magii. :c

      Usuń
  7. Znalazłam twoj blog i bardzo się z tego cieszę! Uwielbiam wątek Lily&James i poświęcam choć chwilę na tą parę. Ale u Ciebie zostaną na dłużej.
    Niecierpliwie czekam na następny rozdział.
    pozdrawiam, Lora
    avengers-po-drugiej-stronie-lustra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział bardzo mi się podoba :) Syriusz był trochę zbyt brutalny dla Rogacza ale nie mam m tego za złe. Bo James przeprosił Lilkę. I mam nadzieje na zaczęcia romansiku ze strony Rogacza i panny Evans.
    Życzę dużo weny i czekam na następny :)
    All the love xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do romansiku jeszcze długa droga. :D
      Dziękuję bardzo za opinię!

      Usuń
  9. Jestem! Jak zawsze spóźniona, ech. Czuję, że kiedyś spóźnię się na własny ślub.
    Och, Syriuszu, spokojnie, nie naskakuj tak na Jamesa. Jemu Lily nigdy by się nie znudziła, po prostu chłopak nieco ochłonął i zmądrzał. Chociaż to w sumie dzięki niemu panicz Potter nabrał odwagi do tego, by przeprosić Lily, więc mogę mu wybaczyć (jestem taka wielkoduszna).
    Mam nadzieję, że ani Syriuszowi, ani Jamesowi nigdy nie przyjdzie na myśl, by wyłamać się od reguł prawa Gampa i jednak przetransmutować czyjeś uczucia. To by się źle skończyło, czuję to w kościach.
    E tam, że scena oklepana. Gdyby nie takie sceny, nie można by przejść do tych najciekawszych. Przecież emocje nie mogą być cały czas takie jak na rollercoasterze, prawda? Mówi to ta, która kończy rozdziały w niezwykle brutalny sposób. Ech, nie było tematu.
    Wgl. na początku myślałam, że te kartki wpadną do jeziora, Lily tam podejdzie, a wtedy zaatakuje ją wielka kałamarnica. Oczywiście w tym czasie na ratunek ruszyłby James i stałby się superbohaterem xD Ale wtedy romans przyszedłby za szybko, więc może lepiej, że to wszystko potoczyło się tak... spokojnie.
    Btw., James w tym rozdziale ma humory jak kobieta w ciąży :") Co nie zmienia faktu, że już go nie kocham, bo kocham ♥
    Rozdział oczywiście mi się podobał i już nie mogę doczekać się następnego, a w szczególności tego piątego. Skoro ten ma być taki super, to już siedzę jak na szpilkach w oczekiwaniu na niego.
    Życzę Ci wiader weny!
    Ściskam i pozdrawiam, Marina ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz oficjalnie mnie rozwalił xD Wygralas statuetkę śmieszka komentarzowego, gratuluję! XD

      Usuń
    2. Hahaha, rozumiem, że to dobrze o mnie świadczy XD Dziękuję!

      Usuń
    3. Oj źle by się skończyło, a do tego absolutnie nie dałoby się przetransmutować uczuć. :D Znając ich to przy okazji by coś popsuli. :')
      Mam takie samo zdanie na temat tych oklepanych scen, życie też przecież jest czasami oklepane. :D
      Haha, nie, nie, znając życie Lily sama by się wygrzebała z tego jeziora, bo kałamarnicy nawet by się tyłka nie chciało ruszyć, żeby ją zaatakować, a James zesikałby się ze śmiechu na widok mokrej panny Evans. XD
      Czy ja wiem, czy jak kobieta w ciąży, zdenerwował się chłopak po prostu, haha. :D
      Ja też nie mogę się doczekać piątego, aww! <3
      Dziękuję Ci bardzo za komentarz! :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Statuetka śmieszka komentarzowego? O czym ja nie wiem? :D

      Usuń
    5. Ja chyba też o czymś nie wiem, ale fajnie byłoby mieć taką statuetkę :D

      Usuń
    6. Wyobrazilam sobie Jamesa zginajacego się ze śmiechu z Lily xD cudowny widok

      Usuń
    7. A do tego wyobraź sobie wściekłą Lily xd Czuje, że James nie wyszedłby z tego cało haha

      Usuń
  10. Hej ;)
    Szybko nadrobiłam rozdziały , zmotywowałam się jakoś by poznać tę historię. Bardzo mi się podoba, począwszy od świetnego, lekkiego stylu pisania , kończąc na starannie zaplanowanej fabule. Brawo !
    Podoba mi się również to, że pokazujesz Jamesa zupełnie innego , co jest ogromnym plusem , bo nie cierpię gdy w fanfiction na temat Huncwotów James jest po prostu idiotą. Ciekawy pomysł z tą sceną związana z treningiem , oryginalnie ;)
    Życzę Ci weny i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział !♡
    Pozdrawiam ciepło
    Endory

    strzepy-swiata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za przeczytanie wszystkich rozdziałów i za przemiłą opinię! :*
      Również pozdrawiam! <3

      Usuń
  11. Mamy przełom w relacjach Jamesa i Lily? Wygląda na to, że tak i podoba mi się.
    Jestem ciekawa jak to tam dalej pociągniesz tą ich historię.
    Rozdział genialny. Taki spokojny, ale bardzo przyjemnie się go czytało.
    Czekam na kolejny i życzę mnóstwa weny!
    Elliaze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za opinię i cieszę się, że rozdział się spodobał. :*
      Również pozdrawiam! <3

      Usuń
  12. Jest Lily i James :D Kurde! :P Koniec tych wojen? Mam w sumie taką nadzieję, ale nie spodziewałam się tego haha :D
    Czekam na więcej i wybacz ze tak krótko, ale mam małą dolinę i tak wiesz... <3 :*** WENY

    OdpowiedzUsuń
  13. – Ile było tych wyjątków? – zapytał nerwowo Peter, szukając podręcznika od transmutacji w stosie innych książek, które przynieśli z biblioteki. – Pamiętam tylko osoby, duchy, jedzenie i picie, różdżki i... co było dalej?


    Jak to nie picie? Przecież wodę się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodę tak, za pomocą specjalnego zaklęcia, ale tutaj chodzi o picie typu sok czy herbata. Nie da się tego wyczarować z niczego.

      Usuń

Szablon
Fantazja
LOG