6 listopada 2016

Rozdział VIII

      Był ponury październikowy wieczór. Większość Gryfonów przebywała w Pokoju Wspólnym lub w swoich dormitoriach. Trójka Huncwotów siedziała przed kominkiem, z którego promieniowało przyjemne ciepło i każdy zajęty był czymś innym: Remus próbował powtarzać zaklęcia, James z rozmarzonym uśmiechem wpatrywał się bez ruchu w płonący ogień, a Syriusz przyglądał mu się spod uniesionych brwi, z wyraźną kpiną w oczach. Co chwila spoglądał na grupkę czwartoklasistek, które siedziały w kącie, chichocząc i rzucając mu zalotne spojrzenia. Zawsze bawiło go takie zachowanie, ale to nie przeszkadzało mu w tym, by jeszcze bardziej doprowadzać do szaleństwa zauroczone w nich dziewczyny. Uśmiechnął się do nich połową ust, po czym od niechcenia odrzucił czarną grzywę z czoła. Dziewczęta natychmiast poczerwieniały i zaczęły gorączkowo szeptać między sobą. Łapa odwrócił się od nich, kręcąc głową nad głupotą ludzką, jednocześnie czując się dowartościowany. Ponownie zerknął na Jamesa. Nie poruszył się nawet o milimetr. Black nie wytrzymał i, śmiejąc się, szturchnął przyjaciela w bok.

– Bo oczy wysuszysz – zachichotał, widząc, że Rogacz nawet nie mrugał. – Albo upieczesz przy tym kominku.

   Remus parsknął śmiechem, po czym odłożył książkę na bok. James zwrócił rozkojarzone spojrzenie na przyjaciół, otrząsając się z zadumy.

– Co? – zapytał, rozluźniając krawat pod szyją. – Mówiliście coś?

– Nie, nie! – zaprzeczył Syriusz, starając się zachować powagę. – Ale chyba mam ochotę cię poczochrać, pozwól, że to zrobię.

    Wypowiedziawszy te słowa, zanurzył rękę we włosach przyjaciela, roztrzepując je jeszcze mocniej niż samoistnie były. Kiedy James opowiedział im o tym, co wydarzyło się pomiędzy nim, a Lily kilka dni temu, cała trójka doznała mocnego szoku. Remus i Peter zastanawiali się, czy gest dziewczyny oznacza jej skrywane uczucia do Rogacza, a Syriusz jak zwykle się podśmiewał, choć w głębi duszy kibicował przyjacielowi najmocniej. To on pierwszy dowiedział się o tym, że Lily spodobała się Jamesowi i wielokrotnie pomagał mu zabiegać o jej względy. Wiedział, że rudowłosa od wielu lat jest szczytem marzeń chłopaka, ale jednocześnie zawsze mocno go odtrącała. Śmiał się, że widać została nawrócona.

    James automatycznie odtrącił rękę przyjaciela, po czym rzucił się na niego w ramach odwetu. Syriusz zaczął wyć ze śmiechu, a James, chichocząc, rozczochrał jego długą grzywę. Remus przestał zwracać uwagę na przepychanki przyjaciół i wpatrzył się w ogień, tak samo jak wcześniej James. Mimo to, na jego twarzy nie było uśmiechu – wyglądał, jakby mocno się czymś przejmował.

– Nie próbuj więcej! – powiedział James, odsuwając się od Syriusza i poprawiając okulary, które zjechały mu z nosa. – Tak w ogóle, gdzie jest Glizdogon?

– Śpi – odpowiedział Łapa, ocierając łzy śmiechu. – Poszedł do sypialni jakieś dziesięć minut temu. Nawet mówił dobranoc.

– Nie zauważyłem – mruknął James z pewnym zażenowaniem. By je ukryć, wstał i przeciągnął się. – Która w ogóle jest godzina?

   Nie czekając na odpowiedź, zerknął na zegarek. Według wskazówek było kilka minut po dwudziestej. Syriusz nadal przyglądał mu się z kpiną, więc Rogacz rozejrzał się ukradkiem za czymś, co pomogłoby mu zmienić temat. Po chwili jednak przestało go to interesować, Zauważył ołowiane spojrzenie Lunatyka. Usiadł po turecku przed kanapą, na której siedzieli Black i Lupin, po czym wymownie kiwnął głową do Syriusza. Ten natychmiast spoważniał, po czym poprawiwszy się na miejscu, przysunął do przyjaciela.

– Co jest? – zapytał James, machając dłonią przed oczami chłopak. – Halo, ziemia do Remusa!

    Lunatyk zamrugał kilka razy, po czym ze zdziwieniem spojrzał na bruneta, który siedział przed nim i wpatrywał się w niego z uwagą. Zerknął kątem oka na Syriusza, czując się lekko osaczony. Wiedział, że teraz żadne wymigiwanie się nic nie da. Nie zamierzał jednak poddać się od razu. Odchrząknął, jak gdyby nigdy nic, po czym oparł się wygodniej.

– Co? – powiedział, grając na zwłokę.

    Rogacz tylko uniósł brwi, a Syriusz prychnął. Remus westchnął zrezygnowany, po czym przetarł sobie oczy.

– No dobra... bo wiecie, em... to znaczy ja... – Nie wiedział, jak ma powiedzieć o swoim dziwnym problemie, więc zaczął się plątać. – Och! Nie umiem tańczyć, tyle.

    James i Syriusz wymienili zaskoczone spojrzenia.

– Tyle? – powtórzył po przyjacielu Łapa. – Mamy rozumieć, że wyglądasz tak, jakby ktoś ci umarł, tylko dlatego, że nie umiesz tańczyć?

– No można tak powiedzieć – mruknął chłopak, patrząc w bok, żałując, że im o tym wspomniał.

– Ależ Luniaczku, skąd nagle taki problem? Przecież na jutrzejszych lekcjach nikt nie będzie kazał ci tańczyć  – powiedział James, nie mogąc zrozumieć, w czym rzecz.

– No tak, ale w grudniu jest ten bal – wymamrotał Remus zażenowany. – Wypadałoby kogoś zaprosić. To znaczy...

     Zamilkł szybko, patrząc na przyjaciół i oczekując salwy śmiechu. Nic takiego jednak się nie stało. James przyglądał mu się z zagadkowym wyrazem twarzy, a do Syriusza nagle dotarło, że przyjaciel ma rację. Wypadałoby kogoś zaprosić. Zerknął szybko w stronę rozchichotanych czwartoklasistek, które od kilku minut robiły wszystko, by na nie spojrzał. Gdy jedna z nich wyszczerzyła do niego nerwowo zęby, odwrócił się zniesmaczony. Jakiś cichy głos w jego głowie z dumą podpowiadał mu, że prawdopodobnie każda, którą by zaprosił, poszłaby z nim bez wahania. Mimowolnie pomyślał o Dorcas i nagle stwierdził, że chyba jednak nie każda. Westchnął cicho, ale żeby nie zwrócić na to uwagi przyjaciół, powiedział:
– Święta racja, druhu. Skoro uważasz to za taki wielki problem, my z Rogasiem cię nauczymy. – Poklepał Lupina po plecach, a James energicznie pokiwał głową.
– Poważnie? – zapytał zaskoczony. – To wy potraficie?

    James roześmiał się, a Syriusz mu zawtórował.

– Bywało się na różnych imprezach – zachichotał Rogacz.

    Remus uśmiechnął się krzywo. No tak, czego mógłby się po nich spodziewać. W wakacje pewnie jakoś nie bardzo garnęli się do nauki, więc włóczyli się po mugolskich zabawach. Po chwili jednak znowu się zamyślił.

– Tak, tylko że na dyskotekach raczej nie tańczy się walca, czy innych wolnych tańców – powiedział, patrząc na nich niepewnie.

   Potter wskazał głową na Syriusza, a ten ukłonił się lekko. Lupin ze zdziwieniem patrzył na nich, nie rozumiejąc, o co chodzi.

– Łapa potrafi. Wiesz, szlachetny i starożytny ród Blacków, te sprawy – zakpił James.

– Moja mamuśka próbowała o to zadbać. Mój walnięty braciszek uczył się tańczyć, a ja, jako ten zbuntowany, siedziałem tylko z boku i to obserwowałem. Chyba wyszło mi to na dobre, bo załapałem od samego przyglądania się. – Prychnął z rozbawieniem Syriusz, wstając. – To chodź.

– Że co? – zapytał zszokowany Lupin, patrząc na niego jak na wariata. – Gdzie?

– No chciałeś się uczyć. – powiedział Łapa, wyciągając do niego rękę.

     Remus rozejrzał się wymownie dookoła, wskazując na obecnych w pomieszczeniu innych Gryfonów, po czym spojrzał na Jamesa, szukając poparcia. Ten jednak chyba nie zamierzał mu go udzielić, bo śmiał się tylko, dając znak głową, żeby się podniósł.

– Ale przecież nie tutaj! – warknął, zakładając ręce na piersi i wbijając się jak najmocniej w kanapę, by nie mogli go z niej ściągnąć w razie czego.

– Niby dlaczego? –  zapytał Syriusz, również się rozglądając. Kilka osób już zaczęło im się przyglądać.

–  Nie ma muzyki! – oznajmił triumfalnie. James pokiwał głową, przyznając mu rację, po czym pomyślał chwilę.

–  Na jutro coś się skołuje – powiedział w końcu, podnosząc się z ziemi. –  A teraz proponuje dołączyć do Glizdogona, panowie.
 
   Remus odetchnął z ulgą, po czym również wstał, kierując swoje kroki do dormitorium. Naprawdę nie potrafił tańczyć i nie chciał, żeby tuzin uczniów przyglądał się, jak depcze Syriuszowi po stopach, a potem przewraca się widowiskowo, uderzając głową w twardą posadzkę. Łapa westchnął zawiedziony, bo cała ta rozmowa narobiła mu ochoty na taniec. James pozbierał szybko ich podręczniki, po czym cała trójka weszła na spiralne schody. Rogacz obejrzał się jeszcze i rzucił szybkie spojrzenie na kominek. Uśmiechnął się do siebie, przypominając sobie chwilę, kiedy delikatna dłoń Lily zanurzyła się w jego włosach. Nie wiedział do końca, o co chodziło, ale podświadomie czuł, że to jakiś bardzo ważny krok w przyszłość. Być w może w jego wymarzoną przyszłość.

***

   Zakapturzona postać szybkim krokiem przemierzała błonia Hogwartu, powiewając za sobą połami czarnej peleryny. Po krokach oraz sposobie poruszania się, można było poznać, że jest to mężczyzna. Wiatr szarpał kosmyki jego czarnych włosów, które wymknęły się spod kaptura. Nieznajomy, co chwila oglądał się za siebie nerwowo, przyspieszając. Bał się, że ktoś z zamku zauważy, że wyszedł i ruszy za nim w pościg. Wieczór był bardzo zimny, więc para leciała mu z ust przy każdym oddechu. Nagle z ciemności wynurzyła się czyjaś wysoka postać. Mężczyzna przystanął na chwilę, po czym nieświadomie zrobił dwa kroki do tyłu. Po chwili jednak odetchnął głęboko i ruszył postaci na spotkanie. Trawa trzeszczała złowrogo pod jego stopami, a drzewa wyginały się, jak w jakimś dzikim tańcu. Czarnowłosy przełknął ślinę.

– Jesteś sam? – warknął przybysz, kiedy w końcu się spotkali. Patrzył niespokojnie w kierunku szkoły, trzymając przed sobą wyciągniętą różdżkę. Nie użył jednak zaklęcia, by oświetlić sobie drogę, nie chciał, by światełko zwróciło czyjąkolwiek uwagę.

– Sam – odrzekł czarnowłosy, wkładając rękę do kieszeni i zaciskając palce na różdżce. Nie ufał mu. – Czego ode mnie chcesz, Lucjuszu? Bellatriks przekazała mi, że chciałeś się spotkać. 

– Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na ty, Snape – warknął Malfoy pogardliwie. – Taki smarkacz, jak ty powinien mieć choć odrobinę szacunku. 

    Severus przemilczał to, nie miał zamiaru dać się poniżać. Wpatrywał się z uwagą w jasnowłosego, czekając na to, co takiego ma mu do powiedzenia. Cały czas zastanawiał się, jakim cudem Malfoy dostał się na teren szkoły, skoro była tak idealnie chroniona, ale nie zamierzał, o to pytać. Chciał jak najszybciej wracać do zamku.

– Czego chcesz? – powtórzył pytanie, przestępując ukradkiem z nogi na nogę, powstrzymując się od tego, by nie zrobić kilku kroków tył.

– Zapewne słyszałeś o tym zamieszaniu na początku października – zaczął Malfoy, a Severus z zaskoczeniem wyczuł skrywaną skruchę w jego głosie. Jasnowłosy odchrząknął, po czym kontynuował. –  Czarny Pan mocno się na nas zdenerwował za taką nieostrożność. Spadł mi wtedy kaptur. Przez te szczeniaki, Pan ukarał nas.

   Severus milczał, zastanawiając się do czego śmierciożerca pije. Malfoy zamilkł na chwilę, przełykając ślinę, jakby przypomniał sobie o bólu, który za karę zadał mu Voldemort. 

– Pan wie, że chcesz zostać jego sługą – powiedział po dłuższej chwili jasnowłosy – i ma dla ciebie misję, której powodzenie będzie miało dla ciebie znaczący wpływ.

   Snape zesztywniał, a jego serce zaczęło walić jak oszalałe. Zacisnął dłonie w pięści, nie wiedząc, co ma powiedzieć. Szukał drogi, dzięki której będzie mógł zostać śmierciożercą, ale nie spodziewał się, że Czarny Pan tak szybko się nim zainteresuje. W tamtym momencie zrozumiał, że to było logiczne. Voldemort na pewno chciał mieć zaufanego człowieka w szkole.

– Nie jestem godzien – powiedział po dłuższej chwili, starając się panować nad głosem. 

– Nie tobie to oceniać. – prychnął pogardliwie Malfoy. – Czarny Pan chce, abyś w białych rękawiczkach załatwił jedno z nich. I bynajmniej nie ty będziesz mógł sobie wybrać kogo. Zdążyłem już co nieco opowiedzieć o tobie...

    Mężczyzna zachichotał mściwie, a Severus zachwiał się. Nie chciał pytać, nie chciał tego usłyszeć. Po prostu milczał, zastanawiając się, jak jeszcze długo wytrzyma ten stres. Lucjusz wiedział o jego przyjaźni z Lily. 

– To miała być... jakaś misja – wychrypiał czarnowłosy w końcu, nie patrząc na rozmówcę. 

– Och, i jest. Jeśli ci się uda, po ukończeniu szkoły, będziesz miał zapewnione miejsce w szeregach naszego Pana. A jeśli nie... możesz narazić się na niełaskę. 

– Dlaczego ja? – To pytanie wyrwało się z ust czarnowłosego, zanim zdążył ugryźć się w język. 

    Lucjusz prychnął.

– Chcesz być jednym z nas, czy nie?! – warknął, łapiąc go za przód szaty.

     Severus przełknął ślinę, po czym zacisnął powieki. Przez jego umysł przepływało teraz tysiąc różnych myśli i uczuć. Starając się nie trząść, spojrzał we wpatrujące się w niego z nienawiścią szare oczy. Wypuścił powietrze z płuc, po czym wyszeptał tylko jedno słowo.

– Kogo?

    Na chwilę zapadła złowroga cisza, przerywana tylko wyciem wiatru. Severus znał już odpowiedź, lecz mim wszystko chciał się mylić. 

– Evans. Masz czas do Nowego Roku.

***

   Był tam, stał w lekkim oddaleniu od kapitana, na ramieniu trzymając miotłę i wyglądając tak, jakby był czymś bardzo znużony. Lily przełknęła ślinę, wymyślając sobie od głupich idiotek, ale mimo to nie odwracała wzroku. Kiedy zabrzmiała komenda „Na miotły!", Lily poprawiła się w miejscu, żeby lepiej widzieć. Po chwili sędzia krzyknął głośno „Start!" i czternastu zawodników oderwało się od ziemi. James zrobił to delikatnie, po czym od razu szybko wykiwał ścigającego Slytherinu, łapiąc kafla, wyrzuconego w powietrze przez sędziego i mknąc z nim w kierunku bramek przeciwnej drużyny. Brawurowo ominął skierowane w niego dwa tłuczki, po czym strzelił pierwszego gola dla Gryffindoru. Wszyscy zerwali się z miejsc, a komentator powiedział:

– Tak! Pierwszy gol na Gryffindoru! Wcale nie jestem zaskoczony, dawaj Potter! Dziesięć do zera dla Gryfonów! 

   Lily uśmiechnęła się półgębkiem, kiedy James wzleciał wyżej i ukłonił się nisko na miotle. Wiwaty się wzmogły. Gra toczyła się dalej, po dwudziestu minutach było już sto do trzydzuestu dla Gryffindoru. Rudowłosa cały czas wodziła wzrokiem za szkarłatną smugą, która w niektórych momentach przecinała niebo niczym błyskawica. Nagle płynny lot chłopaka został zachwiany, a on sam, przelatując obok trybun, ześlizgnął się z miotły z bardzo dużej wysokości. Tłum wydał strwożony okrzyk, kiedy ujrzeli, co się dzieje. Chłopak przetoczył się kilka razy po ziemi, po czym znieruchomiał. Wśród przeraźliwiej ciszy zabrzmiał długi gwizdek sędziego. Drużyna Gryffoindoru praktycznie pozeskakiwała z mioteł, nie patrząc na to, czy dobrze wylądują, wszyscy rzucili się w kierunku nieprzytomnego. Rudowłosa wrzasnęła dziko, po czym, przepychając się przez tłum, rzuciła się do zejścia z trybun. Kiedy w końcu dostała się do leżącego, serce podeszło jej do gardła.Brunet leżał nieruchomo na trawie, był trupio blady, z jego czoła leciała krew, tak samo jak z lewego kącika ust. Okulary złamane na pół leżały obok na trawie. Nie dawał żadnych oznak życia. Dyrektor stanowczo zażądał, aby uczniowie zrobili miejsce i dopiero wtedy pani Pomfrey dostała się w końcu do rannego. 

      Rudowłosa była pewna, że  pielęgniarka wyciągnie różdżkę i po prostu go ocuci, ale ona wyjęła zwyczajne lusterko z kieszeni fartucha i powoli zbliżyła je do rozchylonych ust chłopaka. Lily drżała na całym ciele, stojąc na wprost, tak, że widziała twarz Jamesa. Niech to będzie głupi żart, niech to będzie głupi żart, powtarzała rozpaczliwie w myślach, zaciskając pięści, no uśmiechnij się, powiedz, że to żart. Błagam, niech to tylko będzie głupi żart. Mimo jej usilnych błagań, twarz chłopaka nadal pozostawała nieruchoma i blada jak ściana. 

   Nagle wszystko pociemniało tak, jakby zaszło słońce. Lily zachwiała się. 

– Nie żyje... – wymamrotała kobieta, siadając ciężko na ziemi. Zapadała złowroga cisza.

     Rudowłosa poczuła, że szok i ból rozerwą ją od środka. Upadła na kolana, łapiąc się za głowę. Nagle ciszę przerwał czyjś dziki śmiech. Podniosła głowę i przez łzy dostrzegła Severusa, stojącego nad martwym ciałem Jamesa. Oprócz ich trójki na boisku nie było już nikogo, wszyscy zniknęli. Przerażający śmiech ślizgona niósł się echem po stadionie, wibrując jej w uszach, sprawiając ból. Nagle uniósł różdżkę i nie przestając się śmiać, wycelował w jej pierś.

– Severusie... co ty... – wymamrotała, patrząc w jego czarne oczy.

– Avada Kedavra! 

    Rozbłysnęło zielone światło, a z jej ust wydobył się głośny krzyk.


– Przestań wrzeszczeć, do cholery! Lily, uspokój się! – Usłyszała, po czym otworzyła oczy i gwałtownie usiadła na łóżku, dysząc ciężko.


    Rozejrzała się nieprzytomnie po dormitorium, trzymając dłoń na klatce piersiowej i czując jak jej tętno powoli zwalnia. Dorcas stała nad jej łóżkiem i ze strachem się jej przyglądała. Gdzieś w oddali zobaczyła rozczochrane głowy Jo oraz Alicji.

– Co się stało? – zapytała blondynka, przysiadając obok niej i wyciągając ręce. Rudowłosa natychmiast się przytuliła.

– Koszmar – wymamrotała po chwili, wyplątując się z objęć przyjaciółki. – Przepraszam, że was obudziłam.

– Chcesz mi opowiedzieć? – zapytała łagodnie Dorcas, gładząc ją po ramieniu.

   Lily pokręciła przecząco głową.

– Może jutro. Połóż się spać, to nic takiego.

   Blondynka nie naciskała. Okryła przyjaciółkę kołdrą, po czym poszła w kierunku swojego łóżka. Joanne oraz Alicja zrobiły to samo, wymieniając między sobą zatroskane spojrzenia. Zgasiły świece, a w dormitorium znów zapadła ciemność.

   Lily leżała na boku, starając pozbyć się z głowy widoku martwego ciała Jamesa, które cały czas pojawiało się przed jej oczami. Cała drżała, a żołądek ściskał się jej ze strachu. To był sen, to tylko zły sen, powtarzała w myślach, zaciskając dłonie na kołdrze, próbując miarowo oddychać. Severus celujący różdżką w jej pierś, zaklęcie przez niego wypowiedziane, zielone światło... Wszystko to krążyło po jej głowie, sprawiając, że nie potrafiła się uspokoić. Nie zamierzała opowiadać tego snu przyjaciółce, rano miała zamiar powiedzieć, że po prostu zapomniała jego treść. Uchyliła powieki, po czym szeroko otwartymi oczami zaczęła wpatrywać się w okno. Kładąc się do łóżka, zapomniała zaciągnąć zasłony i teraz bez przeszkód mogła wpatrywać się w rozgwieżdżone niebo. Wiedziała, że tej nocy już nie zaśnie.

Beta - Lena
_________________________________________________
Cześć!
Ah, jakie ja miałam przeboje z tym rozdziałem, no po prostu myślałam, że mnie krew zaleje. Już tydzień temu miałam ponad połowę gotową, chciałam kontynuować pisanie i nagle coś mi się z laptopem stało. Zaciął się, a jak się skubany odciął, to miałam usuniętą większą część tego, co napisałam. Wkurzyłam się, jak nie wiem, co i już mi nie szło pisanie, chociaż próbowałam. Skończyłam dopiero teraz i na szczęście nie mam aż tak wielkiego uczucia, że tamta wersja była lepsza, myślałam, że będzie gorzej. :D
Ale skoro mam już rozdział, to chyba mnie ma co rozpamiętywać. Nie jest jeszcze sprawdzony, ale wkrótce się to zmieni, a ja poprawię błędy.
Co do treści, ostatnio musiałam przysiąść i wszystko sobie dokładnie rozrysować, haha, bo teraz stopniowo zacznę wprowadzać nowe wątki, a akcja nabierze tempa. Sama się zastanawiam, jak ja przetrwam niektóre chwile, pisząc. Z drugiej strony nie mogę doczekać się Waszego zdania odnośnie tego wszystkiego!
Kończę powoli, bo zaraz ta notka będzie dłuższa niż sam rozdział, haha.
Kolejny  powinien pojawić się pod koniec listopada!
Ściskam mocno,
Melodia.
Ps. Przepraszam bardzo za te wielkie litery w śnie Lily. Nie pisałam tego Caps Lockem, tylko to szablon ma taką funkcję, że wszystko, co zaznaczę kursywą, stawia dużymi literami. Nie mam pojęcia, jak ta poprawić i czy w ogóle się da. 

34 komentarze:

  1. Kiedy James opowiedział im o tym, co wydarzyło się pomiędzy nim, (bez przecinka) a Lily kilka
    się walca,(bez przecinka) czy innych wolnych tańców
    czując(,) jak jej tętno powoli zwalnia
    że po prostu zapomniała jego treść (kogo? czego? TREŚCI)
    Musisz też poprawić kilka dialogów, bo niepotrzebnie wstawiłaś kropki w niektórych miejscach.
    Ogólnie rozdział bardzo fajny. Podoba mi się relacja chłopców i ogólnie oni sami. Syriusz jest idealnie odzwierciedloną młodszą wersją kanonicznego Blacka, Remus jak zwykle mniej wyluzowany niż reszta i trochę nieśmiały, no i James, który, moim zdaniem, przypomina pomieszanie charakteru Łap i Lunatyka - czyli jest idealny :D
    Jestem ciekawa, czy Syriusz zaprosi na bal Dorcas, czy też wybierze jedną z tych rozchichotanych, lecących na niego lasek. Chociaż w zadadzie bardziej ciekawi mnie, kogo zamierza zaprosić Remus ;P
    Fajnie, że wtrąciłaś trochę z życia Severusa. Ciekawe, jak wyplącze się z tej misji i jednocześnie nie straci uznania w oczach Czarnego Pana.
    Mam jednak zastrzeżenia do snu Lily. Nie wiem, czy tylko mi, czy również innym niewygodnie się go czytało. Caps Lock zlewał ze sobą literki i w pewnym momencie nie wiedziałam już w którym miejscu jestem. Pamiętaj też, żeby i dialogi zapisywać z akapitami :)
    Podsumowując, myślę, że to jeden z Twoich najlepszych rozdziałów :D
    Pozdrawiam
    E.M.S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za opinię. To nie jest caps lock niestety, tylko kursywa. :c Po prostu szablon ma taką funkcję, że wszystko, co zaznaczę kursywą, stawia dużymi literami. Nie mam pojęcia, jak to poprawić.
      Również pozdrawiam! ♡

      Usuń
  2. Czy to cud? Czy to magia? Czy wypiłam coś przed snem? Nieee, po prostu strasznie mi się nudziło, a ten nowy post sprawił, że od razu mi lepiej. No dobra, coś wypiłam, ale to była tylko zielona herbata, na nerwy. W sumie powinnam ją sobie zrobić jeszcze raz, bo ten rozdział sprawił, że trochę sobie pobluzgałam i chyba skoczyło mi ciśnienie. Oj.
    Uwielbiam fragmenty pisane z perspektyw mężczyzn, na każdym blogu, w każdej książce, w każdym opowiadaniu, w tym też u Ciebie. Faceci mają to do siebie, że ich opisy zawsze wyglądają świetnie, wiem z doświadczenia.
    Emm, Remus, jeśli chcesz, mogę poduczyć Cię tańca, chodziłam kiedyś do szkoły baletowej i na kurs tańca współczesnego oraz klasycznego. Także wiesz, jestem cała Twoja... eee, to znaczy, jestem do usług, tak, tak.
    Mam dziwne wrażenie, że Peter poszedł tak wcześnie spać, by schować się pod łóżkiem, knując jak by tu spaprać sobie życie. Mam Cię na oku, Glizdogonie.
    Kocham Jamesa i Syriusza, oni razem są tacy do rany przyłóż. Te ich wygłupy, pod którymi kryje się ogromna miłość - coś pięknego ♥
    Teraz to, co sprawiło, że jednak poszłam po tą herbatę - scena z Lucjuszem i Severusem. Serio? SERIO? O nie, nikt mi nie będzie polował na Lilkę, ok? Severusie Snape, jeśli choć spróbujesz podnieść na nią rękę, znajdę cię i wypatroszę wnętrzności, a wtedy już nie będziesz musiał się martwić, czy Czarny Pan przyjmie Cię w swoje szeregi czy po prostu urwie Ci łeb (stawiam na to drugie). Boże, jaki ja zawał miałam. Gdy tylko Malfoy powiedział, że ma dla niego misję, czułam, że ma to związek z Lily. No i masz babo placek. Jezu, chyba się przejdę po kolejną herbatę.
    Sen Lily był okropny, błe, koszmar nad koszmarami. Dobrze, że to nie stało się naprawdę (ale jej podświadomość jak widać ma przeczucie co do Snape'a) i cieszę się, że Lily ma kogoś, kto jest przy niej i kto tak bardzo się o nią troszczy. Dorcas to wspaniała przyjaciółka i mam nadzieję, że jeśli Syriusz postanowi zaprosić ją na bal, ta się zgodzi (no błagam, oni są cudowni).
    Uch, chyba się trochę uspokoiłam. Czekaj *sprawdza puls* No dobra, nadal jest krew bulgocze mi tak, jakby sprawdzała, czy da radę wykonać obieg żylny w czasie krótszym, niż zazwyczaj, ale nie ma tego złego, rozdział super, kocham go moc ♥ Oczywiście czekam z niecierpliwością na kolejny, który zapewne ukaże się wtedy, gdy ja już skończę swoją przygodę na aktualnym blogu (o tak, będzie się działo, Marina - niszczycielka systemów). Ale luz, pracuję nad kolejnym, mam już prolog oraz dwa i pół rozdziału, pędzę jak burza i wciąż się zaskakuję.
    Pozostaje mi życzyć Ci wiader weny, mniej problemów z zacinającym się laptopem (znam ten ból, uwierz) oraz siły na czytanie moich rewelacji, bo ona bardzo się przydaje. Kocham, ściskam, całuję, Marina, która chyba po raz pierwszy przywędrowała tu tak wcześnie.
    Love ♥
    PS. Zastanawiam się, czy w tej herbacie czegoś nie było. Mogłam też pomylić pojemniczki i zamiast zielonych listków esencji wrzucić do kubka trochę zioła. Ok, nie zasnę i dalej będę pisać i gadać jakbym z czymś przesadziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak sobie myślę, że mi nawet zielona herbata nie pomoże przy Twoich przyszłych rozdziałach. Więc w sumie może lepiej iść Twoim śladem i sypnąć sobie tam zioła. :D
      Ja tak samo, zawsze wolę pisać z perspektywy mężczyzny, oni mają jednak takie jakieś mniej skomplikowane myślenie w niektórych przypadkach (tia, mówi to kobieta).
      Nie, haha, jaką Ty jesteś od razu podejrzliwa. Glizdek był zmęczony i po prostu poszedł spać, jeszcze nie czas na knowania. 😂
      Jak będziesz uczyć Remusa, to mnie też możesz, nie pogniewam się, haha.
      Racja, James i Syriusz są cudowni, mogłabym o nich pisać bez przerwy. ♡
      Severus został trochę postawiony przed faktem dokonanym, tak jak mówisz. Albo w jedną, albo w drugą. Mimo iż wszystko będzie miał problem i to dość poważny.
      Syriusz i Dorcas to wątek z serii tykająca bomba, jeszcze nie raz Was zaskoczą. :D
      Tobie również życzę wiadra weny, kochana, miłego pisania! ♡
      Ściskam! ♡♡♡

      Usuń
    2. Też jestem kobietą i też łatwiej mi jest pisać z perspektywy mężczyzn. To chyba absolutnie normalne :D
      Ja zawsze jestem podejrzliwa, wiesz o tym. Czasem mam wrażenie, że zwykły uśmiech jest zwiastunem katastrofy. Chyba, że to tylko u mnie takie rzeczy :")
      Jasne, że Cię nauczę, już trafiasz na listę.

      Usuń
    3. Taka podejrzliwość nie zawsze prowadzi do dobrego, haha, pamiętaj. :D
      A na tej liście jestem za Remusem, czy przed? :>

      Usuń
    4. Wiem wiem, ale to już chyba przyzwyczajenie, hahaha.
      Mogę Was uczyć razem :D

      Usuń
    5. O, to ja chcę! Mam plan, Ty gdzieś w kąciku poduczysz Remusa (hehe, hihi, haha), a ja skorzystam z usług Jamesa i Syriusza. :>

      Usuń
    6. Idealne rozwiązanie 💕

      Usuń
    7. Nie ma innej opcji. 💘

      Usuń
    8. Melodia bierze Jamesa, ja Syriusza! Trza się dzielić, koleżanki xD

      Usuń
    9. No dobra, niech Ci będzie. XD James mi w zupełności wystarczy. ♡

      Usuń
    10. Mi to jak najbardziej pasuje. Wszystkie usatysfakcjonowany, a to najważniejsze 😄

      Usuń
    11. Mam nadzieję, że już nikt inny nie będzie się dopominał, bo tylko Peter został, haha. 😁

      Usuń
    12. Ja na miejscu innych już wolałabym być sama niż z Peterem 😂

      Usuń
    13. Ja tak samo, prędzej podbiłabym do Snape'a. 😂 Albo nie, jednak nie...

      Usuń
    14. To mi mozecie dac Severusa, ja go nawroce!

      Usuń
    15. A proszę bardzo, powodzenia, haha. 😂

      Usuń
  3. Lily zaczyna mieć prorocze sny. James i Syriusz są sobą czyli wyszło super.
    Było za mało Remusa. I mam malutką prośbę. Niech Peter na jakiś czas zniknie i wróci dopiero w 1981 roku.
    Czekam na następny, kochana.
    All the love xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Peter mógłby zniknąć już teraz i nigdy więcej się nie pojawiać, ale niestety, nie da rady. :c
      Dziękuję bardzo za opinię, ściskam mocno! ♡

      Usuń
  4. Podobał mi się ten fragment z Huncwotami. W ogóle podoba mi się relacja między nimi. Ciekawa jestem w jaki sposób James i Syriusz nauczą Remusa tańczyć i czy Syriusz zaprosi Dorcas na bal.
    No to Snape dostał trudną misję do wykonania. Pewnie teraz będzie coś robił, żeby nie skrzywdzić Lily i żeby dołączyć do Voldemorta. Ciekawe jak się z tego wyplącze.
    Myślę, że ten sen Lily może zapowiadać wydarzenia, które niedługo nadejdą. Może tą misję, którą ma wykonać Snape. Ale z drugiej strony skąd Lily by się miała dowiedzieć o misji Snape'a.
    Jestem ciekawa jak to się wszystko dalej rozwinie.

    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że u Lily zadziałała troszkę podświadomość. :)
      Dziękuję bardzo za opinię! ♡

      Usuń
  5. Rozdział krótki, jednak podobał mi się. Nie mówię za dużo, czekam na następny z niecierpliwością !
    Pozdrawiam
    Endory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Em, dziękuję za opinię.

      Usuń
    2. to nie opinia to pusty komentarz haha

      Usuń
    3. Bez takich oskarżeń, na luziku, nie ma co się denerwować. :D

      Usuń
  6. Heyoo!
    Tak wchodzę sobie późno na Twojego bloga chcąc przeczytać notkę i co widzę? 16 komentarzy. Poczułam, jak bardzo się spoznilam xD
    Hm, czyli w tym opowiadaniu Lucek to totalny dupek. Czytam teraz jednego ficka, w którym bym go cały czas przytulala i teraz tak ciężko mi się przestawić xD
    Pierwsze skojarzenie po trzepoczacych szatach - Snape. Spaczony umysł tak bardzo xD
    Przechodząc do treści właściwej - nie podoba mi się akcja Lucek-Snape. Nie sądzę, aby Severus zabił Lily, ale na pewno zrobi coś, co zaszkodzi jej zdrowiu. Jej albo Jamesa, czego bym nie wybaczyla. Najlepiej to go w ogóle usunąć z opowiadania, tak samo jak Petera. Tylko zawadzaja.
    Boże, jak ja uwielbiam momenty Syriusz-James. Serce mi mieknie w takich chwilach, jak jeszcze nigdy. Tak pięknie je opisujesz, że to aż szok <3 Ogólnie nigdy nie czytałam opowiadań o czasach Huncwotow, bo po prostu są takie sztuczne ;-; U Ciebie te wszystkie relacje są takie naturalne, takie słodkie <3
    Lily Evans aka Trelawney. Niepokojący był ten sen. Można go na wiele sposobów interpretować, co trochę przeraża. Poprzez Lily coś ugodzi Jamesa, ale to tak mocno. Smutnee :c
    Pozdrawiam i weny życzę!
    CanisPL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie spóźniłaś, haha, spokojnie. :D
      Tak, Lucjusz będzie u mnie totalnym dupkiem, tak samo jak w serii. Nie cierpię dziada i nawet nie potrafię go sobie wyobrazić jako miłego. XD
      Tak, też bym ich chętnie wywaliła, ale niestety, pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. A szkoda. :c
      Też kocham te momenty i nawet nie wiecie, jak mi się mordka cieszy, gdy piszecie, że opisywanie ich mi wychodzi. ♡
      Z interpretacją byłaś blisko, ale to jednak nie to. A raczej bardziej skomplikowane. :D
      Dziękuję pięknie za opinię i ściskam mocno! ♡

      Usuń
  7. Maaaasz aska? Bo chetnie poczytam sobie xd

    Żadne słowo nie da opisać tego rozdziału.
    Po prostu
    Hsksbzknspsnzpspnsksnw

    A z tymi wielkimi literami to byś musiała pogrzebać w kodach szablonu. Albo poproś kogoś kto sie na tym zna aby zmienił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam, haha, @potterrares. :D
      Dziękuję bardzo! ♡
      A co do szablonu to faktycznie muszę coś zadziałać. :)
      Miłego wieczoru! ^^

      Usuń
  8. Hej, czesć i czołem! ;)
    W końcu przybywam z komentarzem. Wiem, dłuuuuuugie opóźnienia, ale postaram się kolejne rozdziały komentować szybciej. ;)
    No, to może przejdę do rozdziału.
    Naprawdę mi się podobał. :) Czytało mi sie to bardzo lekko i przyjemnie.
    Lunio to ma problemy. xD Taki mądry chłopak, a martwi się tańcami... (Ja bym chyba była nie lepsza, bo mam dwie lewe nogi do tańca xD)
    Miło ze strony chłopaków, że chcą mu pomóc. Jestem ciekawa, jak to wyjdzie. Już wyobrażam sobie Jamesa i Syriusza w roli nauczycieli... haha ;D
    A co do Lucka i Severusa... to Lucka nie lubię, a Snape to już w ogóle. Nie lubiłam, nie lubię i nie polubię. Co za dwie... Ech, brak mi słów. -_- Skoro kocha Lily, to niech chociaż sprobuje jakoś tego uniknąć... Ja rozumiem, że z Voldkiem nie ma przelewek, ale jakoś możnaby temu zaradzić.
    Jejku, jaki Lily miała sen! Szkoda mi się jej zrobiło :( Ten sen był taki zły ... Ech, oby to nie była jakaś wizja czy coś w tym rodzaju.
    Dobra, to chyba tyle. Napisałam, co miałam napisać. ;)
    Jeśli pojawiły się jakieś błędy albo dziwne przeinaczenia słów to Cię przepraszam. Piszę z telefonu i autokorekta robi, co jej się żywnie podoba. :P
    Pozdrawiam i dużo weny życzę! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do szablonu, to musialabys coś pokombinować w css'ie. I zapytać najlepiej autorki, czy mogłaby coś z tym zrobić. Mam pomysł, jak to zrobić, ale to chyba nie da rady.
      Myślałam, żeby zastosować taki kod w css'ie.

      .post-body.entry-content i {
      text-transform: none;
      }

      Tak, jak mówię, nie wiem czy to coś da, ale spróbować warto. ;)

      Usuń
    2. Mądry, ale stwierdził, że jego koordynacja ruchowa pozostawia wiele do życzenia, haha. :D
      Niestety, Sev zaślepił się bardziej chęcią zostania sługą Voldemorta, aniżeli miłością do Lily. :C
      Dziękuję Ci pięknie za komentarz i za radę odnośnie szablonu, muszę z tym coś faktycznie wykombinować, bo mnie samą to strasznie drażni.
      Ściskam mocno! <3

      Usuń
    3. W zasadzie to chyba nawet sama nie będę kombinować w tym kodzie, tylko od razu napiszę do autorki szablonu.

      Usuń

Szablon
Fantazja
LOG